Nawet Jan Paweł II nie uznaje powszechnego u modernistów, ,,ekumaniaków" i spektakularnie emocjonujących się ,,charyzmatyków" bezwzględnego opuszczenia Jezusa na Krzyżu. Głoszenie herezji o tym, że Bóg Ojciec mógł opuścić Bożego Syna albo że Syn mógł poczuć i stwierdzić, iż Ojciec Go opuścił jest negowaniem Prawdy o unii hipostatycznej, a - co za tym idzie - zaprzeczeniem dogmatowi o Trójcy Świętej. Odkąd Chrystus stał się człowiekiem, Boska i ludzka natura na zawsze już zostały w Nim złączone i nad zjednoczeniem tym nie ma władzy nawet śmierć krzyżowa.
Matka Jezusa była przy Nim od początku do samego końca. Czyż Bóg Ojciec, po wielokroć doskonalszy w swej Miłości z racji braku jakichkolwiek ograniczeń, z wyjątkiem wolnej woli człowieka, miałby swego Syna osamotnić? O nie! Do tego potrzebowałby wolnej decyzji samego Chrystusa, co z definicji jest niemożliwe, gdyż wola Ojca jest zawsze wolą Syna.
Zastanówmy się, do kogo herezjarchowie ,,opuszczenia” mają bliżej: czy aby na pewno do rzymskich katolików, za których się podają; czy raczej do żydów i muzułmanów nie uznających Boskości Chrystusa?
LIST APOSTOLSKI NOVO MILLENNIO INEUNTE
OJCA ŚWIĘTEGO JANA PAWŁA II
DO BISKUPÓW, DUCHOWIEŃSTWA I WIERNYCH
NA ZAKOŃCZENIE WIELKIEGO JUBILEUSZU ROKU 2000
(…)
Nigdy nie przestaniemy badać nieprzeniknionej głębi tej tajemnicy. Ten paradoks ujawnia się z całą ostrością w okrzyku bólu, na pozór rozpaczliwym, jaki Jezus wydaje na krzyżu: «Eloi, Eloi, lema sabachthani, to znaczy: Boże mój, Boże mój, czemuś Mnie opuścił?» (Mk 15, 34). Czyż można sobie wyobrazić większą udrękę i ciemność bardziej mroczną? W rzeczywistości owo bolesne «dlaczego?» skierowane do Ojca i wypowiedziane pierwszymi słowami Psalmu 22, choć oddaje w pełni rzeczywistość nieopisanego bólu, zostaje rozjaśnione przez sens całej tej modlitwy, w której Psalmista wyraża w przejmującym splocie uczuć jednocześnie boleść i ufność. W dalszej części Psalmu czytamy bowiem: «Tobie zaufali nasi przodkowie, zaufali, a Tyś ich uwolnił; (...) Nie stój z dala ode mnie, bo klęska jest blisko, a nie ma wspomożyciela» (22 [21], 5. 12).
26. Okrzyk Jezusa na krzyżu, drodzy Bracia i Siostry, nie wyraża zatem lęku i rozpaczy, ale jest modlitwą Syna Bożego, który z miłości oddaje swe życie Ojcu dla zbawienia wszystkich. W chwili, gdy utożsamia się z naszym grzechem, «opuszczony» przez Ojca, Jezus «opuszcza» samego siebie, oddając się w ręce Ojca. Jego oczy pozostają utkwione w Ojcu. Właśnie ze względu na tylko Jemu dostępne poznanie i doświadczenie Boga nawet w tej chwili ciemności Jezus dostrzega wyraźnie cały ciężar grzechu i cierpi z jego powodu. Tylko On, który widzi Ojca i w pełni się Nim raduje, rozumie do końca, co znaczy sprzeciwiać się Jego miłości przez grzech. Jego męka jest przede wszystkim straszliwą udręką duchową, dotkliwszą nawet niż cierpienie cielesne. Tradycja teologiczna nie uchyliła się przed pytaniem, w jaki sposób Jezus mógł przeżywać jednocześnie głębokie zjednoczenie z Ojcem, który ze swej natury jest źródłem radości i szczęścia, oraz mękę konania aż po ostateczny okrzyk opuszczenia. Współobecność tych dwóch wymiarów na pozór niemożliwych do połączenia jest w rzeczywistości zakorzeniona w nieprzeniknionej głębi unii hipostatycznej.
27. W obliczu tej tajemnicy cenną pomocą może nam służyć -- obok refleksji teologicznej -- owo wielkie dziedzictwo, jakim jest « teologia życia» Świętych. Święci udzielają nam wartościowych wskazań, które pozwalają nam łatwiej przyswoić sobie intuicje wiary, a to dzięki szczególnemu światłu, jakie niektórzy z nich otrzymali od Ducha Świętego, czasem nawet poprzez osobiste przeżycie owego straszliwego doświadczenia próby, które tradycja mistyczna opisuje jako «noc ciemną». Nierzadko święci doznawali czegoś podobnego do doświadczenia Jezusa na krzyżu, które polega na paradoksalnym połączeniu szczęścia i cierpienia. W Dialogu o Bożej Opatrzności Bóg Ojciec ukazuje Katarzynie ze Sieny, że w świętych duszach może być jednocześnie obecna radość i cierpienie: «Dusza zatem pozostaje szczęśliwa i bolejąca: bolejąca z powodu grzechów bliźniego, szczęśliwa dzięki zjednoczeniu i serdecznej miłości, jaką sama otrzymała. Święci naśladują niepokalanego Baranka, mego Jednorodzonego Syna, który wisząc na krzyżu był szczęśliwy i cierpiący».13 W ten sam sposób Teresa z Lisieux przeżywa swoją agonię w zjednoczeniu z konaniem Jezusa, doświadczając w sobie samej tegoż właśnie paradoksu Jezusa jednocześnie szczęśliwego i udręczonego: «Pan nasz w Ogrójcu zaznawał wszelkich radości Trójcy, ale Jego konanie nie było przez to mniej okrutne. Jest to tajemnica, ale zapewniam, że rozumiem ją po trochu dzięki temu, czego sama doświadczam».14 To świadectwo wiele wyjaśnia! Sama zresztą relacja ewangelistów stwarza podstawę do takiego rozumienia przez Kościół świadomości Chrystusa, kiedy przypomina, że choć Jezus umierał pogrążony w otchłani cierpienia, modlił się jeszcze o przebaczenie dla swoich oprawców (por. Łk 23, 34) i w ostatniej chwili zwracał się do Ojca ze słowami synowskiego zawierzenia: «Ojcze, w Twoje ręce powierzam ducha mojego» (Łk 23, 46).
Na ile żywię szacunek do własnego zdania?, swoich poglądów?, przekonań?… – zwłaszcza, jeśli chodzi o nadchodzące wybory prezydenckie? Głosuję na ,,nazwisko”, ,,polityczną kukłę”, tzw. mniejsze zło, czy wreszcie kandydata z konkretnym programem społeczno-polityczno-gospodarczym?
Czas nas goni! Ostatnia minuta meczu. Pamiętajmy tylko, że bramek jest więcej niż dwie. …i niech Pan Bóg ustrzeże nas od samobójów oraz ,,sędziów kaloszy”.
19 X 1984 r. ks. Popiełuszko zostaje porwany i, wg oficjalnej wersji, zamordowany przez funkcjonariuszy SB.
25 X – świadkowie widzą zwłoki wrzucane do wody na wiślańskiej tamie we Włocławku pod Toruniem, które
26 X zostają wyłowione, po czym (co wykazało ostatnio prowadzone śledztwo) jeszcze raz wrzucone do Wisły, by 30 X zostać ponownie wyłowionymi.
Dlaczego ciało ks. Jerzego było dwa razy w wodzie?
Otóż dlatego, że ks. Popiełuszko nie zginął 19 X, żył jeszcze ok. tygodnia (najprawdopodobniej maltretowany) przebywając w twierdzy w Kazaniu (którą gen. Kiszczak zaraz po całym zajściu nakazał wybielić), a badania musiały wykazać, że ciało przebywało w środowisku wodnym określoną ilość dni.
23 X, kiedy to aresztowano wykonawców zbrodni (Piotrowski, Pękala, Chmielewski), niewykluczone, że ks. Popiełuszko jeszcze żył.
U progu IV RP toczyło się śledztwo w sprawie zamordowania księdza, prowadzone przez wybitnego prokuratora - Andrzeja Witkowskiego (25 lat doświadczenia, na koncie prowadzonych 300 ważnych spraw, wszystkie doprowadzone do końca, żadnej przegranej). W 2004 r. śledztwo, dosłownie na finiszu (po ujawnieniu współudziału w zabójstwie kierowcy Waldemara Chrostowskiego, tuż przed postawieniem oficjalnych zarzutów Kiszczakowi) panu Witkowskiemu odebrano, by następnie przekazać je do Katowic (gdzie w ciągu roku przesłuchano zaledwie 3 świadków), po czym sprawa wróciła do Warszawy i do dziś po niej ani widu, ani słychu.
Może trzeba by wystosować jakiś apel o przywrócenie sprawy panu Andrzejowi Witkowskiemu? Czy Polacy nie są tego winni Polsce i ks. Jerzemu?
I pomyśleć, że podczas swego ostatniego kazania (19 X 1984) ks. Popiełuszko mówił: Złe to czasy, gdy sprawiedliwość nabiera wody w usta.
Jak widać - linia okrucieństw reżimu totalitarnego kontynuowana jest po dziś dzień.
Ojczyznę wolną racz nam oddać, Panie…
…a skoro już mowa o Ojczyźnie, polecam fragmenty homilii ks. Popiełuszki głoszonych na Eucharystiach za Ojczyznę.
(...) Pojęcia Ojczyzna nie można wtłaczać przemocą w żadne ramy ustrojowe, które są dziś takie, a jutro będą inne. Ojczyzna nie może być ani szlachecka, ani ludowa, ani socjalistyczna. To są tylko formy ustrojów społeczno-politycznych, które się zmieniają, a Ojczyzna się nie zmienia, tak jak nie zmienia się matka, czy ją w takie czy inne ubierzemy szaty.
Na urządzenie domu ojczystego nie może mieć monopolu jedna tylko partia, ale wszyscy, którym dobro Ojczyzny leży na sercu według własnego rozumienia i najlepszych chęci. (...)
Cenne są zdrowie i życie ludzkie, ale ponad zdrowie i życie cenniejsza jest Ojczyzna, za którą w każdej chwili jesteśmy gotowi oddać zdrowie i życie, byle tylko jej wolność i niepodległość ocalić.
Dla tych racji wielu naszych braci i sióstr pędzonych było na Sybir, ginęło w obozach koncentracyjnych, w Katyniu, wielu - jak mówił Ojciec Święty w archikatedrze warszawskiej - czuło "cierpki smak zawodu, upokorzenia, cierpienia, krzywdy, podeptanej godności człowieka", a my dodamy - wielu szykanowano tylko dlatego, że odważyli się inaczej myśleć i bronić w "Solidarności" praw i godności wspólnej matki-Ojczyzny.
(Fragmenty homilii wygłoszonej podczas Mszy Świętej za Ojczyznę 31 lipca 1983 roku.)
Tak jak Chrystus na krzyżu Ojczyzna ocieka krwią. Jej synowie odzierani ze czci, honoru, godności są poniżani, a w wielu wypadkach poniewierani.
Chrystusa na krzyżu zabijają Jego rodacy, w Jego kraju. Dzisiaj również z rąk rodaków są zabici nasi bracia. Jak wiele można by wymieniać tych spraw, które są krzyżem narodu, krzyżem naszej Ojczyzny.
Największym krzyżem jest brak poszanowania podstawowych praw osoby ludzkiej, bo z nich rodzą się inne. (...) Gdzie praw ludzkich do prawdy, wolności, sprawiedliwości się nie szanuje, tam nie ma i nie będzie pokoju. Trzeba zapewnić najpierw podstawowe prawa ludziom, a potem zacząć wspólnymi siłami budować pokój.
W Ojczyźnie naszej prawa te nie są szanowane, bo w obozach i więzieniach przebywają tysiące ludzi. Z środków masowego przekazu pada wiele słów nieprawdziwych, a sprawiedliwość ma olbrzymie braki. Krzyżem Ojczyzny jest to, że od dziesiątków lat był dziwny upór zabierania ludziom, a zwłaszcza młodzieży, Boga i narzucania ideologii, która nie ma nic wspólnego z tysiącletnią chrześcijańską tradycją naszego narodu. "Jak można było pomyśleć - i tu przytoczę słowa zmarłego Prymasa - że Polska, która przez dziesięć wieków żyła w światłach krzyża i Ewangelii, wyrzeknie się Chrystusa i odejdzie od swojej kultury chrześcijańskiej, kształtowanej przez wieki, wszczepionej w życie osobiste, rodzinne i narodowe". Planowana ateizacja, walka z Bogiem i tym co Boże, jest jednocześnie walką z wielkością i godnością człowieka, bo wielki jest człowiek dlatego, że nosi w sobie godność dziecka Bożego.
(Fragmenty homilii wygłoszonej podczas Mszy Świętej za Ojczyznę 26 września 1982 roku.)
Więcej, jeśli chodzi o słowo głoszone przez ks. Popiełuszkę jak i informacje o śledztwie w sprawie jego zabójstwa, na tej stronie:
Znowu mój ulubiony ,,Pan Myślący”, który zawsze brzydził się świńską amikoszonerią, przypominającymi widok kociego ogona sofizmatami oraz wszelkimi odmianami bawełny, co nijak nie przeszkadzało mu być wybitnie naturalnym. To wielkie szczęście dla Polaków, że w czasach i kraju ks. Popiełuszki, żyli tacy ,,Herbertowie”.
,,Przesłuchanie anioła” Zbigniewa Herberta bardzo natarczywie kojarzy mi się z przepełnionymi okrucieństwem, dramatyzmem, ale i, zakrawającym o chorobę psychiczną, absurdem przesłuchaniami ks. Jerzego. Warto przeczytać kilka razy…
Przesłuchanie anioła
Kiedy staje przed nimi
w cieniu podejrzenia
jest jeszcze cały
z materii światła
eony jego włosów
spięte są w pukiel
niewinności
po pierwszym pytaniu
policzki nabiegają krwią
krew rozprowadzają
narzędzia i interrogacja
żelazem trzciną
wolnym ogniem
określa się granice
jego ciała
uderzenie w plecy
utrwala kręgosłup
między kałużą a obłokiem
po kilku nocach
dzieło jest skończone
skórzane gardło anioła
pełne jest lepkiej ugody
jakże piękna jest chwila
gdy pada na kolana
wcielony w winę
nasycony treścią
język waha się
między wybitymi zębami
a wyznaniem
wieszają go głową w dół
z włosów anioła
ściekają krople wosku
tworzą na podłodze
prostą przepowiednię
Zbigniew Herbert
Polecam również muzyczne wykonanie Bończyka, Czyżykiewicza i Tabęckiego (moim zdaniem o wiele lepsze od propozycji Kaczmarskiego):
Chrystus jest tak przedziwnie prawdziwy, że sama oczywistość zbliża doń i skłania do uwierzenia... - pisał kardynał Wyszyński w II części ,,Listu do moich kapłanów” z 1969 r.
Bardziej niż tylko wypada więc tę świętą Oczywistość ,,uoczywistniać” tym, co w oczywistościach się pogubili… A sporo takich ,,nieoczywistych”, niestety, mamy obok siebie… Trzeba nam zatem kontynuować dzisiejszą teoforyczną procesję od ołtarza do ołtarza, podążając na co dzień z Chrystusem od człowieka do człowieka, od niewiary do wiary, od nieoczywistości do oczywistości… Mamy czasy, w których za ,,najoczywistszą oczywistością” nie wystarczy się opowiedzieć. Trzeba o nią walczyć i w tej walce nie ustawać!
Rozległe dysputy na wielu płaszczyznach toczyć by można na temat Zaratustry Nietschego. Zostawiam to na inną okazję. Dziś, a w zasadzie wczoraj (1 czerwca), chciałam zamieścić fragment Mowy Zaratustry, którego wydźwięk jednoznacznie przywołuje mi na myśl Zwiastowanie NMP z wieńczącym je radosnym fiat.
Niewinnością jest dziecko i zapomnieniem, rozpoczynaniem od nowa, grą, kołem, co samo z siebie się toczy, pierwszym ruchem i świętym, wymówionym Tak.
Życzę wszystkim, by każde dziecko, postawione na naszej drodze, było świętym, wymówionym TAK.
Tak oto w dobie chorej, zaraźliwej, a jednocześnie banalnej w obsłudze (wystarczy nic nie robić) wszechtolerancji wobec heroldów śmierci i śmierci samej w sobie, nie można nie napominać:
TO PRZECIEŻ ŻYCIE – LUDZKIE ŻYCIE!, KTÓRE POWINNO BYĆ NA NAJWYŻSZYCH PÓŁKACH NASZYCH WARTOŚCI!
…I TO NIE NAM, A JEDYNIE SAMEMU STWÓRCY, PRZYSŁUGUJE DO NIEGO WŁADZA KLUCZY.
Microsoft Word - Rozdział _1_ star. testa,,Biorę dziś przeciwko wam na świadków niebo i ziemię, kładąc przed wami życie i śmierć, błogosławieństwo i przekleństwo. Wybierajcie więc życie, abyście żyli wy i wasze potomstwo (…)”(Pwt 30, 19; BT).
Marsz dla Życia i Rodziny to pragnienie dochowania wierności jedynej właściwej drodze – abyśmy żyli my i nasze potomstwo; to w żadnym razie – jak zarzuciliby organizatorom i uczestnikom liberalni ,,postępowcy” – fetyszyzacja życia czy instytucji społecznej, jaką jest rodzina. Ludzkie życie bowiem jest tchnieniem samego Boga w nozdrzach choćby najmniejszego człowieka, a rodzina – świętym sakramentem z Bożego namaszczenia. Dla rzymskiego katolika udział w takim marszu nie jest bezmyślnym, afiszującym przebieraniem nóg! To publiczny akt poddania się Bogu Trójjedynemu – Panu i Władcy życia i śmierci.
Chrystus naucza: ,,Co więc Bóg złączył, niech człowiek nie rozdziela.” A czyż nie sam Bóg złączył z osobami mężczyzny i kobiety małżeństwo, które ludzkość próbuje dziś dewaluować? Bóg rzekł: ,,Bądźcie płodni i rozmnażajcie się”. Obecnie człowiek wydaje majątek, by się ubezpłodnić. Podczas, gdy Pan mówi ,,Nie zabijaj”, ludzie mordują najbardziej niewinnych z niewinnych. Marsz dla Życia i Rodziny to przypomnienie, że ,,człowiek wobec Boga NIGDY nie ma racji” (S. Kierkegaard).
Via Lucis - Droga Światła – nabożeństwo będące radosną kontynuacją bolesnej Drogi Krzyżowej, celebrowane zwłaszcza w czasie pomiędzy Niedzielą Zmartwychwstania a Pięćdziesiątnicą. …a że Uroczystość Zesłania Ducha Św. była wczoraj, myślę, że warto poddać refleksji ostatnie spotkania człowieka z Jezusem historii, zanim to wstąpił do Ojca, pozostawiając nam swego Ducha.
Temat przewodni poszczególnych spotkań to kapłaństwo. Całość inspirowana tekstem encykliki Piusa XI, Ad Caatholici Sacerdotti Fastigium - O kapłaństwie katolickim (1935).
Via Lucis
Wierność Chrystusa – wierność kapłana.
Mówiąc ogólnie i krótko o wielkości, godności i zakresie władzy kapłańskiej, św. Paweł w ten sposób jakby rylcem określa swoje przeświadczenie: ,,Tak niechaj człowiek o nas rozumie jako o sługach Chrystusowych i szafarzach tajemnic Bożych" (1Kor 4, 1).
1.Jezus tryumfuje nad śmiercią.
Nikt z nas nie żyje dla siebie i nikt nie umiera dla siebie: jeżeli bowiem żyjemy, żyjemy dla Pana; jeżeli zaś umieramy, umieramy dla Pana. I w życiu więc, i w śmierci należymy do Pana. Po to bowiem Chrystus umarł i powrócił do życia, by zapanować tak nad umarłymi, jak nad żywymi. (Rz 14, 7-9)
Tryumf Jezusa nad śmiercią – to nie tylko uwolnienie z grzechu, to uzdolnienie każdego z nas do świętości.
,,Dobrymi uczyń odtąd swe ścieżki i pragnienia swoje, a świętem uczyń swe posłannictwo: jeśli przedtem nie było świętości życia, niech będzie przynajmniej potem". Łaskę tę daje Bóg każdemu, a udziela jej w sposób szczególniejszy temu, który przyjmuje sakrament kapłaństwa, aby niewątpliwie mógł przy szczerej woli nie tylko dawniejsze naprawić błędy, ale także godnie spełnić święte swoje powołanie.
Jak ja realizuję swoje powołanie do świętości? Jak zmartwychwstanie Jezusa wpływa na moje życie?
2.Niewiasty i uczniowie przy pustym grobie.
A pierwszego dnia po szabacie, wczesnym rankiem, gdy jeszcze było ciemno, Maria Magdalena udała się do grobu i zobaczyła kamień odsunięty od grobu. Pobiegła więc i przybyła do Szymona Piotra i do drugiego ucznia, którego Jezus kochał, i rzekła do nich: «Zabrano Pana z grobu i nie wiemy, gdzie Go położono». (J 20,1-9 )
Wiele spekulacji wobec Zmartwychwstania powstało w Jerozolimie. Mówiono, że to Apostołowie wykradli ciało Jezusa; żołnierzom zapłacono za kłamstwo... Nie brak i dziś ludzi handlujących wszystkim wokół, zaprzedających siebie i innych.
W taki świat, na którym wszystko oblicza się na pieniądze i gdzie za pieniądze wszystko można sprzedać i kupić posyłani są kapłani. Odrzucając daleko od siebie wszelką myśl o ziemskich korzyściach, nie ubiegają się o zysk pieniężny, lecz o pożytek dusz nieśmiertelnych, nie pożądają i nie szukają swojej chwały, lecz chwały Bożej.
A ja? Czyjej chwały szukam? Jak bardzo przywiązany jestem do rzeczy materialnych, pieniędzy? Czy byłbym w stanie z tego zrezygnować – dla Boga?
3.Zmartwychwstały Jezus ukazuje się Marii Magdalenie.
Jezus rzekł do niej: «Mario!» A ona obróciwszy się powiedziała do Niego po hebrajsku: «Rabbuni», to znaczy: Nauczycielu. (J 20, 16)
Kapłan – to także nauczyciel, powołany do tego, by przekazywać Słowa Boga.
Słowo kapłana dociera do wszystkich ludzi i niesie im światło i pokrzepienie; słowo kapłana wynurza się pogodnie nawet z najgłębszego wiru pokus i złudzeń, zachęca do cnoty i nieustraszenie obwieszcza prawdę: ową prawdę, która blaskiem swym rozświetla trudne zagadnienia życia ludzkiego i do ładu je sprowadza; zachęca do takiej cnoty, jakiej nie złamią żadne przeciwności, której nawet śmierć nie zniszczy, raczej zapewni jej stałość i nieśmiertelność. Słowo w ustach kapłana winno być Słowem samego Boga.
Czy z równym zaangażowaniem, jak Maria Magdalena, słucham słów Jezusa, które niesie ze sobą kapłan?
4.Zmartwychwstały Jezus ukazuje się uczniom idącym do Emaus.
Jezus rzekł do uczniów z którymi szedł do Emaus: «O nierozumni, jak nieskore są wasze serca do wierzenia we wszystko, co powiedzieli prorocy! Czyż Mesjasz nie miał tego cierpieć, aby wejść do swej chwały?» I zaczynając od Mojżesza poprzez wszystkich proroków wykładał im, co we wszystkich Pismach odnosiło się do Niego. (Łk 24,13-19.25-27)
Nadto kapłan ma uczyć prawd wiary; ale nigdy nie można godnie i skutecznie wykładać prawd religijnych, jeśli cnota nie potwierdza pouczenia wedle przysłowia: ,,Słowa poruszają, przykłady pociągają".
Jakie słowa mnie poruszają? Jakie przykłady pociągają? Którzy kapłani są dla mnie takim przykładem? Czy staram się naśladować ich wiarę? Czy dziękuję Bogu za ich świadectwo?
5.Zmartwychwstały Jezus objawia się przy łamaniu chleba.
Gdy zajął z nimi miejsce u stołu, wziął chleb, odmówił błogosławieństwo, połamał go i dawał im. (Łk 24, 30)
Jezus objawia się przy łamaniu chleba - podczas każdej Eucharystii, kiedy to chleb przestaje być chlebem, a wino winem za sprawą niezastąpionego pośrednictwa kapłana.
Władza ta, osobnym sakramentem powierzona kapłanowi, z niezniszczalnego wypływa charakteru, przez który stał się ,,kapłanem na wieki", na podobieństwo Tego, w którego kapłaństwie uczestniczy, dlatego nie jest znikoma i przemijająca, ale stała i trwała. Chociażby kapłan z ułomności ludzkiej popadł w błędy i hańbą się okrył, nie zdoła nigdy zetrzeć z duszy charakteru kapłańskiego.
Czy uznaję kapłanów za uczestników kapłaństwa samego Chrystusa? Czy ludzka ułomność nie przesłania mi tego spojrzenia? Kim jest dla mnie kapłan podczas Eucharystii?
6.Zmartwychwstały Jezus ukazuje się uczniom w wieczerniku.
A gdy rozmawiali o tym, On sam stanął pośród nich i rzekł do nich: «Pokój wam!» (Łk 24, 36)
Jezus po Zmartwychwstaniu ukazuje się tym, z którymi na co dzień rozmawiał, jadał, pracował – swoim uczniom, których nazywał braćmi - swojej ziemskiej wspólnocie Dwunastu, rodzinie, z której wyrosło kapłaństwo.
Głównym zaś i jakby przyrodzonym wirydarzem, w którym kiełkować i z którego wyrastać mają kwiaty powołań kapłańskich, jest bez wątpienia rodzina chrześcijańska, która po Bożemu myśli i po Bożemu żyje. Wiadomą bowiem jest rzeczą, że większość kapłanów, ,,których chwałę głosi zgromadzenie", wzięła zarodki swej godności i świętości albo od ojca, odznaczającego się silną wiarą i cnotą, albo od czystej i pobożnej matki, albo w końcu od całej rodziny, w której nieskalanie w całej pełni krzewiła się miłość Boga i ludzi.
Jak dbam o swoją rodzinę? Czy krzewię w niej miłość do Boga i ludzi? Czy moja rodzina po Bożemu myśli i po Bożemu żyje? Czy zabiegam o to?
7.Zmartwychwstały Jezus przekazuje uczniom władzę odpuszczania grzechów.
«Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam». Po tych słowach tchnął na nich i powiedział im: «Weźmijcie Ducha Świętego! Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane». (J 20,21-23 )
,,Któż może odpuszczać grzechy, jeśli nie sam Bóg?".
I naprawdę, widząc człowieka taką sprawującego władzę, nie możemy powstrzymać się, aby, nie na sposób faryzeuszów, ale pod wpływem wielkiego zdumienia nie powtórzyć słów: ,,Któż jest ten, co nawet grzechy odpuszcza?". A jednak Chrystus, Bóg-Człowiek, który miał i ma ,,moc na ziemi odpuszczania grzechów", podzielił się nią z kapłanami w tej myśli, aby w nadmiarze miłosierdzia Bożego umożliwić oczyszczenie duszy, którego potrzebę sumienie ludzkie tak głęboko odczuwa.
A moje sumienie? Jak bardzo pragnie Bożego miłosierdzia; jak głęboko domaga się oczyszczenia duszy? Czy jestem wdzięczny Bogu za łaskę przebaczenia, za posługę kapłanów?
8.Zmartwychwstały Jezus umacnia wiarę Tomasza.
Jezus rzekł do Tomasza: «Podnieś tutaj swój palec i zobacz moje ręce. Podnieś rękę i włóż [ją] do mego boku, i nie bądź niedowiarkiem, lecz wierzącym!» (J 20, 27)
Kapłan zdobywa w sakramencie kapłaństwa nie tylko charakter kapłański, nie tylko wzniosłe uprawnienia, ale wzbogaca się jeszcze nową, osobną łaską i osobną pomocą. Można tę łaskę porównać do łaski, której dostąpił Tomasz – to uświęcająca i uzdrawiająca wiarę i życie możliwość dotykania dłońmi samego Chrystusa.
Jeśli kapłan tylko zechce ochoczo i wiernie współpracować z działaniem niebiańskich tych darów, będzie mógł zawsze godnie i bez zniechęcenia wypełniać trudne obowiązki swego stanu i nie ulęknie się tej strasznej odpowiedzialności.
Jezus daje siebie także nam. Jaki jest mój stosunek do Ciała Chrystusa? Czy przyjmuję Je godnie? Czy wierzę, że przyjmowanie Bożego Ciała uzdalnia mnie do tego, by nie lękać się chrześcijańskiej odpowiedzialności?
9.Zmartwychwstały Jezus ukazuje się uczniom nad Jeziorem Tyberiadzkim.
A Jezus rzekł do uczniów: «Dzieci, czy macie co na posiłek?» Odpowiedzieli Mu: «Nie». On rzekł do nich: «Zarzućcie sieć po prawej stronie łodzi, a znajdziecie». (J 21, 5-6)
Jezus okazywał swoją troskę o uczniów, o słuchające Go tłumy.
Kapłan jest, podejmując również i w tej dziedzinie posłannictwo Jezusa Chrystusa, który ,,spędzał noc całą na rozmowie z Bogiem" i ,,zawsze żyje, aby się wstawiał za nami", publicznym i urzędowym pośrednikiem wobec Boga dla wszystkich. Na nim spoczywa obowiązek składania Bogu Najwyższemu nie tylko ofiary w ścisłym słowa znaczeniu, lecz także ,,ofiary chwały" w łączności z modłami publicznymi. On to w psalmach, błaganiach i hymnach przynosi codziennie Bogu po wiele razy hołd winny i spełnia w ten sposób w imieniu ludzi obowiązek przebłagania tak potrzebny w czasach dzisiejszych, jak nigdy przedtem burzliwych, i pomocy Bożej potrzebujących. Kto wypowie, ile klęsk modlitwy kapłana odwróciły od występnej ludzkości i ile i jak niewypowiedzianych dobrodziejstw na nią sprowadziły?
Zarzućcie sieć po prawej stronie łodzi, a znajdziecie…
10.Pan przebacza Piotrowi i zawierza mu swoją owczarnię.
Rzekł Jezus do Piotra: «Paś owce moje! Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci: Gdy byłeś młodszy, opasywałeś się sam i chodziłeś, gdzie chciałeś. Ale gdy się zestarzejesz, wyciągniesz ręce swoje, a inny cię opasze i poprowadzi, dokąd nie chcesz». (J 21, 17-18)
Jezus przebacza Piotrowi. Grzechy Piotra w żaden sposób nie są w stanie zniweczyć Bożej łaski – powołania do tego, by być kapłanem, biskupem, papieżem.
Olbrzymia jest zatem godność kapłańska. Szczytnego jej blasku nie zaciemnią opłakane i pożałowania godne przewiny nielicznych kapłanów z ułomności natury ludzkiej spełnione. Rzadkie te uchybienia nie mogą pogrzebać w niepamięci zasług tylu kapłanów, wybitnych cnotami, wiedzą, żarliwością, męczeństwem. Tym więcej, że niegodność człowieka nie unieważnia jego czynności kapłańskich: wiadomo bowiem, że niegodność kapłana nie narusza ważnościsakramentów, które skuteczność swoją czerpią z krwi Jezusa Chrystusa, a nie z świętości kapłana.
Czy zdarzyło mi się pomyśleć źle o kapłaństwie, o Kościele? Czy pamiętam, że Kościół czerpie swoją świętość nie ze świętości kapłana, ale z krwi Chrystusa?
11.Rozesłanie uczniów.
Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Uczcie je zachowywać wszystko, co wam przykazałem. (Mt 28, 19-20)
Obraz kapłana katolickiego nie byłby zupełny, gdyby pominąć pewną ozdobę duszy kapłańskiej, której Kościół od niego wymaga, to jest wiedzę. Otrzymawszy bowiem od Jezusa Chrystusa prawo i obowiązek głoszenia prawdy: ,,Nauczajcie... wszystkie narody”, został kapłan tym samem ,,nauczycielem w Izraelu". Kościół Jezusa Chrystusa, stróż i nieomylny nauczyciel Objawienia Bożego, rozdziela wszędzie za pośrednictwem kapłanów skarby Prawdy Bożej i Bożą rozsiewa hojnością owo nasienie, małe co prawda i przez mądrość ludzką wzgardzone, które jednak na podobieństwo ziarna gorczycznego mocne i głębokie zapuszcza korzenie w duszach tych, którzy szczerze pożądają prawdy, i które staje się drzewem tak mocnym i niewzruszonym, że żadne burze zniszczyć go nie mogą.
Jaki jest plon Bożego Słowa rzuconego w moją duszę? Jak bardzo staram się, by wyrosło w niej drzewo mocne i niewzruszone? Jak przyjmuję nauczanie Kościoła? Czy wiedza świata nie podważa mojego zaufania w mądrość Bożego Objawienia?
12.Wniebowstąpienie.
«Nie wasza to rzecz znać czasy i chwile, które Ojciec ustalił swoją władzą, ale gdy Duch Święty zstąpi na was, otrzymacie Jego moc i będziecie moimi świadkami w Jerozolimie i w całej Judei, i w Samarii, i aż po krańce ziemi». Po tych słowach uniósł się w ich obecności w górę i obłok zabrał Go im sprzed oczu. (Dz 1, 7-9)
Choć Jezus nazywał swoich uczniów braćmi, Józefa – ojcem, najściślej związany był z Ojcem Niebieskim, do którego wstąpił.
Kapłan, na wzór Chrystusa, wolny od wszelkich więzów, przykuwających go zbyt silnie do spraw ziemskich, to znaczy wolny od własnej rodziny i trosk o utrzymanie, zapłonie ogniem owej niebiańskiej miłości, miłości dusz, która jasnym płomieniem bije z Serca w niebo wstępującego Jezusa a nie pragnie niczego, jedno, aby przenikała dusze apostolskie i rozpaliła świat cały.
Czy jestem w stanie wyobrazić sobie taką więź z Bogiem, która zastąpiłaby rodzinę? Jak ważny jest dla mnie celibat – czystość i wierność kapłana? Czy, jako świecki, nie sprzeniewierzam się tej łasce choćby w dyskusjach o fałszywie pojmowanej tolerancji albo tzw. wolnej miłości? Czy więź z Bogiem jest dla mnie ważniejsza niż bycie ,,nowoczesnym”?
13. Uczniowie z Maryją oczekują w Wieczerniku na Zesłanie Ducha Świętego.
Wtedy wrócili do Jerozolimy z góry, zwanej Oliwną, która leży blisko Jerozolimy, w odległości drogi szabatowej. Przybywszy tam weszli do sali na górze i przebywali w niej: Piotr i Jan, Jakub i Andrzej, Filip i Tomasz, Bartłomiej i Mateusz, Jakub, syn Alfeusza, i Szymon Gorliwy, i Juda, [brat] Jakuba. Wszyscy oni trwali jednomyślnie na modlitwie razem z niewiastami, Maryją, Matką Jezusa, i braćmi Jego. (Dz 1,12-14 )
Apostołowie, pierwsi kapłani, trwają wspólnie na modlitwie. Wśród nich szczególnie obecna jest Maryja.
Chociaż przede wszystkim pobożność kapłana wznosić się winna do Ojca w niebiosach, niech niemniej obejmuje Bogarodzicę Dziewicę. Kapłani bowiem mają z gorętszą niż świeccy do Matki Bożej odnosić się miłością, ponieważ, jak kapłan ściśle jest związany z Chrystusem, tak też Maryja na zawsze złączona jest z Boskim Zbawicielem.
Czy, za przykładem Apostołów, kapłanów, uczyniłem Maryję swoją Matką i nauczycielką? Czy staram się być związany z Chrystusem tak jak Ona?
14.Zesłanie Ducha Świętego.
Kiedy nadszedł wreszcie dzień Pięćdziesiątnicy, znajdowali się wszyscy razem na tym samym miejscu. Nagle dał się słyszeć z nieba szum, jakby uderzenie gwałtownego wiatru, i napełnił cały dom, w którym przebywali. Ukazały się im też języki jakby z ognia, które się rozdzieliły, i na każdym z nich spoczął jeden. I wszyscy zostali napełnieni Duchem Świętym, i zaczęli mówić obcymi językami, tak jak im Duch pozwalał mówić. (Dz 2, 1-6 )
Apostołowie napełnieni Duchem Świętym roznieśli Dobrą Nowinę po świecie. My także mamy zadania do spełnienia. Duch Święty uzdalnia nas, by błogosławić, chronić, pomnażać to, co Boże.
Błogosławmy więc i pochwalajmy, i z całej duszy zalecajmy owe zbawienne, z niezwykłą ofiarnością prowadzone i z natchnienia Ducha Świętego podjęte, poczynania by chronić, popierać i mnożyć powołania kapłańskie. Nader słusznym okazuje się oświadczenie wybitnego apostoła miłości, św. Wincentego à Paulo: ,,Czegokolwiek pragnęlibyśmy dokonać, zawsze dojdziemy do przekonania, że nigdy nie było nam dane do większego dzieła przyłożyć ręki, niż kiedy mogliśmy przyczyniać się do istnienia dobrych kapłanów."
W jaki sposób ja przyczyniam się do istnienia dobrych kapłanów?
Zakończenie
Módlmy się za św. Faustyną:
Panie, daj nam świętych kapłanów. Ty sam ich utrzymuj w świętości.
O Boski i Najwyższy Kapłanie, niechaj moc miłosierdzia Twego towarzyszy kapłanom wszędzie (…), niechaj kruszy i w niwecz obraca wszystko to, co mogłoby przyćmić ich świętość.
Rozważania na podstawie i z wykorzystaniem fragmentów encykliki Piusa XI, Ad Caatholici Sacerdotti Fastigium - O kapłaństwie katolickim (1935) autorstwa Marty Czech.
Gdyby ustawodawcy (choć dziś oni są tylko pionkami w szponach sponsorujących ich koncernów) chcieli rzeczywiście pomóc rodzinom, powstałaby ustawa nie o przemocy w rodzinie, ale o POMOCY rodzinie. Sama przemoc objęta jest ustawodawstwem karnym od dawna i nie potrzeba podkreślać, że dzieje się ona akurat w rodzinie, bo dzieje się wszędzie.
Art. 207. Kodeksu karnego: § 1. Kto znęca się fizycznie lub psychicznie nad osobą najbliższą lub nad inną osobą pozostającą w stałym lub przemijającym stosunku zależności od sprawcy albo nad małoletnim lub osobą nieporadną ze względu na jej stan psychiczny lub fizyczny, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5. § 2. Jeżeli czyn określony w § 1 połączony jest ze stosowaniem szczególnego okrucieństwa, sprawca podlega karze pozbawienia wolności od roku do lat 10. § 3. Jeżeli następstwem czynu określonego w § 1 lub 2 jest targnięcie się pokrzywdzonego na własne życie, sprawca podlega karze pozbawienia wolności od lat 2 do 12.
Definicja osoby najbliższej w polskim prawie karnym - art. 115 § 11 kk : Osobą najbliższą jest małżonek, wstępny, zstępny, rodzeństwo, powinowaty w tej samej linii lub stopniu, osoba pozostająca w stosunku przysposobienia oraz jej małżonek, a także osoba pozostająca we wspólnym pożyciu.
Nowa ustawa jest przekłamaniem rzeczywistości. Więcej przypadków przemocy notuje się bowiem w konkubinatach (http://www.piotrskarga.pl/ps,4890,3,0,1,I,informacje.html), a jak dotąd, nikomu do głowy nie przyszło, by stworzyć ustawę o przemocy w konkubinatach.
Przyjrzyjmy się - komu zależy na promowaniu informacji o przemocy w rodzinie? Czy aby na pewno tym, którzy chcą rodzinom pomagać? Osobiście dla mnie najbardziej niepokojące jest to, że za wątpliwą ustawą murem stają osoby publiczne, które słyną z promocji chorej wszechtolerancji, które wyśmiewają małżeństwo jako sakrament Kościoła i którym do głowy nie przychodzi, by pomyśleć o dziecku jako o Bożej łasce, bo na lewo i prawo agitują nt. prawnej legalizacji aborcji i in vitro.
Na szczęście padają w dyskusji i takie głosy:
USTAWOWE OSACZANIE RODZINY
Głos Rady ds. Rodziny Konferencji Episkopatu Polski
1. „Rodzina jest niezbędnym dobrem ludzkości” (Benedykt XVI), a nie jest, jak się przedstawia, źródłem patologii i przemocy.
2. Słuszna potrzeba przeciwdziałania przemocy jest dość dobrze zabezpieczona w dotychczasowym prawodawstwie Polski. Natomiast nowelizacja Ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie godzi w rodzinę, w jej niezbywalne wartości i prawa jakimi są: wolność rodziny, prawo rodziców do wychowania dzieci według wyznawanych zasad, prawo dziecka do opieki ze strony własnych, biologicznych rodziców, intymność życia rodzinnego.
3. Fałszywe, naukowo nieuzasadnione założenia twórców noweli tej ustawy, że przemoc dotyczy 50% rodzin w Polsce (według niektórych badań tylko 5%), ma stanowić uzasadnienie dla powołania zespołów monitorujących rodziny, także te potencjalnie zagrożone przemocą – co wiąże się między innymi ze zbieraniem danych bez zgody rodziny oraz jej inwigilacją.
4. Nowela ustawy rozszerza definicję przemocy w taki sposób, że zagraża normalnym działaniom wychowawczym rodziców. Współczesna rodzina boryka się z wieloma problemami, które zagrażają jej stabilności, integracji i bezpieczeństwu. Należy przede wszystkim rozpoznać te przyczyny, nazwać po imieniu i w miarę możliwości eliminować. Jak choćby przemoc i brutalizację przekazów medialnych, antywzorce życia rodzinnego w środkach przekazu czy fałszywie pojętą tolerancję.
5. Restrykcyjne prawo nie zagwarantuje poprawnych relacji w rodzinie, a będzie źródłem nowych stresów. Rodzinom przeżywającym trudności potrzebna jest wieloraka pomoc i wsparcie państwa, instytucji społecznych, ludzka życzliwość. Ale nade wszystko niezbędna jest dalekowzroczna strategia rzeczywistej polityki prorodzinnej, także z pozytywnym, niezafałszowanym obrazem rodziny w globalnych środkach masowego przekazu. Zgodnie z zasadą pomocniczości, powinnością państwa jest służyć rodzinie, a nie być jej sędzią i policjantem. Nikt nie ma prawa zarządzania rodzinami, lecz każdy ma obowiązek wspomagania ich, by rodzina mogła wypełniać swoje naturalne obowiązki.
6. Jednocześnie pragniemy zwrócić uwagę, że przejawem największego poziomu agresji i przemocy w rodzinie jest zabijanie dzieci oraz rozwód rodziców.
Kolejny raz apelujemy do tych, którzy mają na względzie dobro Narodu o odrzucenie zapisów godzących w dobro rodziny.
Bp Kazimierz Górny
Przewodniczący Rady do Spraw Rodziny
Konferencji Episkopatu Polski
O. Andrzej Rębacz
Dyrektor Krajowego Ośrodka
Duszpasterstwa Rodzin
Ks. Dziewiecki: ustawa o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie jest wyjątkowo szkodliwa dla rodziny
Uchwalona wczoraj przez Sejm ustawa o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie jest – mimo szczytnego tytułu – wyjątkowo szkodliwa dla rodziny - uważa psycholog, duszpasterz młodzieży ks. Marek Dziewiecki. Ustawa wprowadza zakaz stosowania kar cielesnych wobec dzieci, wzmacnia ochronę ofiar przemocy, kładzie nacisk na profilaktykę. Sejm odrzucił większość poprawek oraz wniosków mniejszości zgłoszonych przez opozycję.
Ks. Dziewiecki podkreśla, że nie przeprowadzono rzetelnych badań naukowych na temat sytuacji polskich rodzin oraz na temat źródeł przemocy. Stwierdza, że wynika to z chęci ukrycia faktu, że najczęściej przemoc występuje w konkubinatach. Po drugie, w państwie prawa nie ma w ogóle potrzeby tworzenia ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w jakiejś konkretnej instytucji czy grupie społecznej, gdyż obowiązkiem państwa jest zapobieganie przemocy wszędzie. - Zachodzi podejrzenie, że ustawa ma ukryte cele. Pierwszy z nich to odciągnięcie uwagi społeczeństwa od faktu, że nasz system sprawiedliwości działa słabo i nie gwarantuje skutecznej ochrony ofiar przed krzywdzicielami. Drugi z ukrytych celów to tworzenie ustawy „poprawnej” politycznie, która ma sugerować społeczeństwu, że największym złem jest małżeństwo i rodzina, a – w konsekwencji – największym dobrem są konkubinaty, związki homoseksualne czy tak zwane „wolne związki" - podkreślił ks. Dziewiecki.
Duszpasterz młodzieży stwierdził też, że nowa ustawa prowadzi do wzrostu przemocy w rodzinie i w społeczeństwie, gdyż w praktyce zakazuje rodzicom solidnego wychowania dzieci. - Zakłada bowiem, że zwracanie uwagi na błędne postępowanie to forma „dręczenia” dziecka i nieuzasadnione ograniczanie dzieciom wolności. Czy zatem według posłów, którzy głosowali za tą ustawą, dzieci powinny bez przeszkód robić to, co chcą, na przykład bić rodzeństwo czy straszyć kolegów w szkole? Człowiek pozbawiony wychowania podporządkowuje się instynktom i popędom, stając się zagrożeniem nie tylko dla innych ludzi, ale także dla samego siebie. Podstawową przyczyną agresji i przemocy nie jest wychowanie, lecz brak wychowania czy „wychowanie bezstresowe”. Jeśli rozwydrzony nastolatek może bezkarnie na ulicy czy w szkole stosować „końskie zaloty”, to dlaczego miałby później stać się wzorem kultury i czułości, gdy zawrze związek małżeński? - uważa ks. Dziewiecki.
Jego zdaniem najskuteczniejszą formą ochrony rodziny przed przemocą jest promowanie mądrego wychowania młodego pokolenia, opartego na podstawowych wartościach, jakimi nie jest tolerancja czy demokracja, lecz prawda, miłość i odpowiedzialność. Takie właśnie wychowanie powinno być promowane w szkołach, w mediach publicznych i we wszystkich organizacjach oraz instytucjach, na jakie państwo ma wpływ i jakie wspiera finansowo. Ks. Dziewiecki dodał, że rzeczywiste przeciwdziałanie przemocy w rodzinie wymaga przeciwstawienia się „poprawności” politycznej, która w odniesieniu do małżeństwa i rodziny jest wyjątkowo szkodliwa. Stwierdził, że trzeba zwalczać „poprawny” politycznie mit, jakoby najwięcej przemocy było w rodzinach, a nie w związkach rodzino-podobnych. - Wbrew „poprawności” politycznej trzeba też wspierać i promować optymalny model relacji kobieta - mężczyzna, jakim jest model oparty na miłości wiernej i odpowiedzialnej. Także w tej dziedzinie zło zwycięża się dobrem - stwierdził ks. Dziewiecki.