poniedziałek, 31 marca 2014

Dziewczynka z Wrocławia

 
Koniec kwietnia 2014 roku. W jednym z wrocławskich szpitali na świat przychodzi dziewczynka. Oczko w głowie rodziców i lekarzy, którzy wspaniałomyślnie podejmują się opieki medycznej w związku ze stwierdzonym u dziecka zespołem Downa. To oczywiste - każdy chce mieć zdrowe dzieci, ale wartość ludzkiego życia nie zależy od liczby chromosomów. Kolejne miesiące i lata pokazują również, że niezależnie od tej liczby można być zwyczajnie szczęśliwym człowiekiem. Ba – szczęściem tym można nawet zarażać innych, nagradzając niejako trudy wszystkich wspólnie spędzonych chwil. Być człowiekiem to przecież wielka sprawa!
Niestety, nie wszyscy ludzie podzielają to zdanie… Dlatego powyższe to tylko optymistyczny scenariusz, zakładający – wydawałoby się – oczywistą jednomyślność.
Piątek, 28 marca 2014. Samochody i autobusy przed Wojewódzkim Szpitalem Specjalistycznym przy ul. H. Kamieńskiego we Wrocławiu przejeżdżają z wyraźnie mniejszą prędkością, niż zazwyczaj. Co odważniejsi piesi również zwalniają kroku…
Co ich zatrzymuje? Obraz zabitego w wyniku aborcji dziecka na banerze? Bezimienna klepsydra z napisem ,,Dziewczynka z Wrocławia”? Mała trumienka obwarowana palącymi się zniczami? A może grupka niespełna dwudziestu osób odmawiających publicznie różaniec?
 
 
Tak bowiem rysowała się ostatnia z akcji wrocławskich działaczy ,,Fundacji Pro – Prawo do Życia” (http://stopaborcji.pl/) – pikieta, która miała na celu wspomnienie krótkiego (bo zaledwie trzytygodniowego) życia Dziewczynki z Wrocławia. Dziewczynki, której imienia nawet nie znamy…  Znamy za to sposób, w jaki przyszła na świat.
Fakt ów, nawet na łamach tzw. brukowców, przedstawiony jest w taki oto sposób: ,,Cud we Wrocławiu! Dziecko przeżyło aborcję!”. Każdy zdroworozsądkowy człowiek z miejsca zauważa kuriozalność treści zawartych w podobnym nagłówku, będącą odzwierciedleniem chorej sytuacji w naszym kraju.
Po pierwsze – skoro DZIECKO przeżyło aborcję, znaczy, że to, co aborcją nazywamy, JEST ZABIJANIEM LUDZI, a nie (jak zwykło się eufemizować) usuwaniem ciąży, płodu, bliżej nieokreślonego zlepka komórek czy tkanek. Aborcja nie sprawia, że kobieta przestaje być w ciąży – ona staje się matką martwego dziecka.
Po drugie – co za ironia losu cudem nazywać przeżycie aborcji przez dziecko, podczas, gdy ono samo, jego poczęcie jest pierwszym cudem – cudem, którego postanowiono się brutalnie pozbyć.
Dlaczego? Jaki jest powód owej brutalności?
Choroba. Zespół Downa.
Dziecko w wyniku sztucznie wywołanego porodu w 23/24 tygodniu ciąży, ku zdumieniu medyków, rodzi się żywe. Waży ok. 700g. Neonatolodzy podejmują reanimację, maleństwo zostaje zaintubowane. Gdyby urodziło się, ważąc 200g mniej, lekarze pozostawiliby je gdzieś w szpitalnym kącie, by …umarło. Niestety, z racji skrajnego wcześniactwa, dziewczynka umiera po trzech tygodniach od swoich, tak bardzo przesyconych dramaturgią, narodzin. …a mogło być przecież zupełnie inaczej…
Tak właśnie wygląda ,,kompromis aborcyjny” w praktyce. Dochodzimy do kolejnego kuriozum: w tym samym szpitalu, na tym samym oddziale, jedni lekarze skazują dziecko na śmierć tylko dlatego, że jest podejrzane o chorobę, podczas gdy inni lekarze próbują je ratować, gdy uśmiercanie dziecka okaże się nieskuteczne.
Apelujemy zatem zwłaszcza do lekarzy i polityków - powstrzymajcie zabijanie niepełnosprawnych!
Chorzy ludzie, chore dzieci, dzieci z zespołem Downa – mają prawo żyć! Takie samo prawo, jakie ma każdy z nas.
 
fot. Adam Brawata
Marta Czech

sobota, 8 marca 2014

VII Forum Monarchistów Polskich

 
          VII Forum Monarchistów Polskich odbędzie się w dniach 14-16 marca 2014 w Myśliwskim Pałacu Książąt Radziwiłłów w Antoninie k. Ostrowa Wielkopolskiego (http://www.palacantonin.pl/).
Gośćmi forum będą: prof. Zofia Zielińska z Uniwersytetu Warszawskiego, autorka wielu książek m.in. ,,O sukcesyi tronu w Polszcze 1787–1790prof. Jacek Bartyzel z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika, największy współczesny polski teoretyk myśli konserwatywnej i monarchicznej; red. Paweł Zyzak – młody publicysta i komentator bieżących wydarzeń politycznych. Redaktor Marek S. Szmidt wygłosi referat pt. „Panowanie a rządzenie”. Forum zakończy panel dyskusyjny na temat współczesnego polskiego monarchizmu, który poprowadzi red. Jan Bogatko, komentator zagraniczny Radia Wnet. Dyskusja będzie transmitowana na żywo w Poranku Radia Wnet w niedzielę.
Referaty zostaną wygłoszone tradycyjnie po kolacji (piątek, sobota) ok. godz. 18:00, oraz w sobotę ok. godz. 10:00, po śniadaniu.
Pałac jest piękny, położony w okazałym parku, nad małym jeziorkiem… - wspaniała okazja do odbycia, miejmy nadzieję już wiosennych, spacerów.


Marta Czech

niedziela, 19 stycznia 2014

Co znaczy być odpowiedzialnym w genetyce?


          Osoba profesora Cebrata to gwarant niepowtarzalnego spotkania, niesamowitej rzetelności potwierdzonej wieloletnim doświadczeniem, nietuzinkowego podejścia do wiedzy i nauki... Porywa młodszych i starszych. Zapraszamy!
Marta Czech

niedziela, 20 października 2013

Inkwizycja, gotyk, societas perfecta...


...czyli o mitach ,,ciemnego średniowiecza":

          Tym, którzy wciąż wierzą we wszystkie kłamstwa, które w ciągu wieków napisano na temat inkwizycji, polecam przemyślenie pewnego cytatu, którym francuski filozof i myśliciel, Alexis de Tocqueville, zakończył swe dzieło o Kościele i Inkwizycji. Napisał on:

 ,,(...) rozpocząłem badania pełen uprzedzeń przeciwko papieżom - skończyłem je pełen szacunku i podziwu dla Kościoła! (...)".

Marta Czech

piątek, 12 lipca 2013

Ksiądz-partyzant


W kontekście rzezi banderowców na Polakach…

          Chcę napisać o wspaniałym księdzu katolickim we Lwowie, o którym wspominał mój ś.p. dziadek pochodzący z tamtych stron. Imienia księdza, niestety, nie pamiętam, a nazwisko było albo Śliwowski, albo Śliwiński (chyba). Mój dziadek, który był w wojsku kucharzem, gotował nawet dla tego księdza.
Otóż, był taki czas we Lwowie, że Polacy, prześladowani na różne wymyślne sposoby przez banderowców, nie byli już w stanie gdziekolwiek uciec ani nawet zmrużyć w nocy oka. Totalne osaczenie, kolejne coraz to brutalniejsze zabójstwa, niewyobrażalny strach przed utratą najbliższych, długie kolejki do księdza po radę, pocieszenie, dobre słowo…
Aż pewnego dnia ks. Śliwowski/Śliwiński wpadł na pomysł (koncept w stylu sicut serpentes), by grupa mężczyzn - Polaków, przebrała się za żołnierzy niemieckich i poszła do lokalnego szefostwa banderowców. Tam Polacy (jako Niemcy) oznajmili członkom UPA, że Niemcy chcą się rozprawić z Polakami i potrzebują sojusznika w postaci ukraińskich nacjonalistów, w związku z czym proszą o listę banderowców, z którymi mogliby w tym celu współpracować. Bez problemu Polacy ową listę zbrodniarzy z imienia i nazwiska otrzymali. Rozpoczęła się partyzantka, na której czele stanął nie kto inny, jak właśnie ks. Śliwowski/Śliwiński.
W obronie własnej partyzantom ks. Śliwowskigo/Śliwińskiego udało się zabić prawie wszystkich zwyrodnialców z owej listy i na jakiś czas we Lwowie zagościł spokój.
Ks. Śliwowski/Śliwiński po wojnie został przeniesiony do Legnicy, gdzie jeszcze długie lata był wikarym w parafii Świętej Trójcy.
Bardzo żałuję, że dziadek już nie żyje i nie mogę zapytać go o więcej szczegółów… W internecie informacji na ten temat też nie znalazłam…
W każdym razie i dziś potrzebni są nam właśnie tacy księża-partyzanci na miarę owego lwowskiego kapłana…


Marta Czech

wtorek, 5 marca 2013

Główne zadania katolickich wychowawców


           Pamiętajcie, że wychowanie jest sprawą serca i że sam Bóg jest jego panem, nie zdołamy nic uzyskać, jeśli on nas nie nauczy tej sztuki, względnie nie da do rąk klucza. Starajmy sięwszelkimi sposobami, także dzięki tej pokornej zależności od Przełożonego, opanować tę twierdzę niedostępną dla wszelkiego gwałtu i szorstkości.
Starajmy się dać młodzieży polubić, wdrażać im poczucie obowiązku oraz św. bojaźni Bożej a zobaczymy, jak otwierać się będą przed nami serca młodzieży i złączą się z nami w uwielbieniu Tego, który raczył się stać naszym wzorem, naszą drogą, naszym przykładem we wszystkim, zwłaszcza w wychowaniu młodzieży. (ks. Jan Bosko)
 

Do plakatu wykorzystano kadr z filmu ,,Pan Lazhar” w reż. Philippe Falardeau:

          Wszystkich studentów, obecnych i przyszłych rodziców, dziadków, wychowawców, nauczycieli, wykładowców, pedagogów... (i nie tylko!) zapraszam na rzeczowy i praktyczny wykład Pani Ewy Polak-Pałkiewicz o problemach młodego pokolenia oraz głównych zadaniach katolickich wychowawców. Zapewniam, że warto!

Marta Czech

niedziela, 17 lutego 2013

VI Forum Monarchistów Polskich


 
Referaty Pana Marka Stefana Szmidta, jednego z prelegentów na Forum Monarchistów Polskich 2013:
 
- Legitymizm i Legalizm etyczny. Teza główna: Współczesne formy rządów nie mają nic wspólnego ani z Legitymizmem, ani z Legalizmem etycznym…
- Hierarchiczność.
Dostępna jest również w formie elektronicznej książka Pana Marka Szmidta pt. Idea Polski w Myśli Konserwatywnej:
 
Marta Czech

niedziela, 18 listopada 2012

wtorek, 11 września 2012

Kiedy chorągiew idzie…


          ,,Zwyczaj jest czapkę zdejmować (...) kiedy chorągiew idzie. Częścią, iż w niej szanujemy osobę i władzę królewską, której ta chorągiew jest, częścią, że szanujemy odważnych tych mężów, którzy pod tą chorągwią służąc, bronią Ojczyzny, bronią dostojeństwa królewskiego. Częścią też, abyśmy ich ubłagali, żeby przeszli nie szkodząc nas, bo jak czapki nie zdejmiesz, to zaraz despekt, to daj wołu, daj konia, daj stację i podwodę, boś nie uszanował chorągwi." (ks. Szymon Starowolski, kanonik krakowski - fragment kazania)


Chorągiew Husarii Królewskiej z ok. połowy XVIIw.
Adamaszkowy bławat z wyciętym trójkątem - w kolorze królewskiego karmazynu. Biały Orzeł w zamkniętej koronie, trzymający w szponach Krzyż (w prawej) i szablę (w lewej). Na piersi Orła haftowany złoty snopek Wazów. Wokół godła obramowanie z motywami białych lilii.

Marta Czech

niedziela, 10 czerwca 2012

Nasi nie wstydzą się Jezusa, my nie wstydzimy się naszych!

      
          Teoretycznie żyjemy w katolickim kraju i publiczne wyrażanie katolickiej wiary w Polsce nie powinno dziwić. A jednak… Okazuje się, że w pewnym sensie dziwi nawet samych katolików. …ale wielce radosne i uśmierzające to zdumienie. W dobie bowiem napędzanej przez media politycznej poprawności, coraz bezczelniej okraszanej dewiacjami rodem z Sodomy i Gomory, zobaczyć polskiego piłkarza czyniącego na klęczkach znak krzyża w trakcie meczu – to istny kataplazm na ból otaczającego nas świata. Do tego świadomość, iż scenę tę ogląda 15,5mln[1] widzów! Niebywałe.
Ale zacznijmy od początku… Mecz otwarcia Euro 2012: Polska – Grecja. Piątek, 8 czerwca 2012, godz. 18:00.
17. minuta meczu. Obraniak zagrywa na bok do Błaszczykowskiego, a ten przepięknie dośrodkowuje do Lewandowskiego, który po koźle strzela głową do siatki. Goool!!! Prowadzimy 1:0!!! (http://www.youtube.com/watch?v=0UHPAgwS7q4&feature=relmfu)
Robert Lewandowski
Wielu od tej chwili jednym okiem zerka na mecz, drugim próbując wyczytać w internecie jakieś strzępy informacji nt. pierwszego strzelca Euro 2012. (Nie wszyscy niestety znakomicie orientują się w ,,eksperymentalnym zestawieniu” Franciszka Smudy.)
I oto, co czytamy – prócz standardowych informacji dot. zawodnika, typu: 24-letni polski piłkarz grający na pozycji napastnika lub ofensywnego pomocnika, reprezentant Polski, obecnie zawodnik Borussii Dortmund, a wcześniej m.in. Legii II Warszawy i Lecha Poznań, natrafiamy na notkę: ,,Robert Lewandowski nie wstydzi się Jezusa”(http://euro.wp.pl/title,Lewandowski-nie-wstydze-sie-Jezusa,wid,14557048,wiadomosc.html?fb_action_ids=325068367573025&fb_action_types=news.reads&fb_source=ticker&ticaid=1e9b9). Formalnością już tylko jest znalezienie filmiku z wypowiedzią polskiego piłkarza: ,,Jestem katolikiem i nie wstydzę się Jezusa ani swojej wiary. Wiem, że Pan Bóg cały czas nade mną czuwa. (…) we współczesnym świecie wszystko idzie bardzo szybko, nieraz zapominamy o naszych wartościach i o tym, co tak naprawdę jest dla nas najważniejsze. Dlatego też ta wiara pomaga mi na boisku, ale też i poza nim, żeby być po prostu dobrym człowiekiem i popełniać jak najmniej błędów.” (http://www.youtube.com/watch?v=VmCYF-808Eo&feature=plcp) O nie – w tej chwili wypowiedź Roberta Lewandowskiego na pewno nie brzmi tak samo, jak wcześniej! Mówmy sobie, co chcemy, ale nie sposób zaprzeczyć, iż ta 17. minuta meczu nadała owym słowom i siły, i wagi, i doniosłości – choćby przez wzgląd na częstotliwość, z jaką nazwisko Roberta zaczęło odtąd figurować w internetowych przeglądarkach.
Ale to nie wszystko. Przy okazji dowiadujemy się, iż, przed Robertem Lewandowskim, do akcji ,,Nie wstydzę się Jezusa” dołączył Jakub Błaszczykowski (http://www.youtube.com/watch?v=rtp6NPSkdic&feature=player_embedded).
Jakub Błaszczykowski
Mamy tymczasem 43. minutę meczu i czerwoną kartkę dla Greka (Papastathopoulos fauluje wychodzącego na czystą pozycję Murawskiego).
Drugą połowę grają więc Grecy w osłabionym składzie. Nie przeszkadza im to w 51. minucie zremisować (Dimitris Salpingidis strzela do pustej bramki, po tym jak z piłką minęli się Wojciech Szczęsny i Marcin Wasilewski). Zaczyna być groźnie…
Prawdziwym koszmarem okazuje się jednak 68. minuta. W sytuacji jeden na jednego Szczęsny fauluje Salpingidisa. Rzut karny. Polski bramkarz wylatuje z boiska! Gol dla Greków? Nieeee!!! Przemysław Tytoń, który wszedł co dopiero na boisko, obronił strzał Karagounisa!!!
Zanim jednak cała akcja miała miejsce, wszyscy widzieli, co widzieli, a jeśli w ferworze emocji przeoczyli, z ust samego Dariusza Szpakowskiego usłyszeli: ,,Przykląkł, dotknął murawy, przeżegnał się Przemek Tytoń!” (http://euro2012.tvp.pl/7637091/polska-grecja-czerwony-szczesny-tyton-broni-karnego).
Przemysław Tytoń (nr koszulki 22) przed brawurową obroną karnego
I tak, podekscytowani wyczynem Przemka Tytonia, dotrwaliśmy do końca meczu – 93. minuta - koniec meczu. Mamy remis!
Ale – tak naprawdę, biorąc pod uwagę całokształt gry – wcale nie mamy remisu. Nie chciałabym tu rozwodzić się nad kulturą osobistą Greków w czasie meczu, która faktycznie pozostawia wiele do życzenia (kto oglądał mecz albo choć jego fragmenty, ten widział), a jedynie zauważyć oraz podkreślić przykładność polskich piłkarzy, przede wszystkim zaś – wiarę czołowych zawodników naszej reprezentacji.
Dorzucę jeszcze wypowiedzi naszych bramkarzy w wywiadach po meczu.
Wojciech Szczęsny: ,, Klęknąłem i modliłem się, żeby Przemek wybronił tego karnego.” (http://www.sport.episkopat.pl/euro/wiadomosci_euro/?id=618)
Wojciech Szczęsny (nr koszulki 1)
My też się modlimy, by nasi (jak wspaniale w takim kontekście brzmi to słowo!) wyszli z mistrzostw jeśli nie zwycięsko, to na pewno obronną ręką. Z drugiej strony, nie wiadomo, do czego potrzeba więcej samozaparcia – do walki na boisku, czy poza nim, odpierając choćby tak skrajnie prymitywne ataki, jak ten: http://blogi.newsweek.pl/Tekst/naluzie/628889,tyton-skompromitowal-narodowa-reprezentacje.html.
Każdy Polak jednak – katolik i patriota – na pewno owych prostackich oszczerstw nie podziela.
Nasi nie wstydzą się Jezusa, my nie wstydzimy się naszych!

Polecam również - ,,Gwiazdy reprezentacji o wierze w Boga”:
http://duchowy.pl/2012/06/11/gwiazdy-reprezentacji-o-wierze-w-boga/

Marta Czech


[1] Rekord Adama Małysza pobity. Jak podaje Telewizja Polska, mecz otwarcia Euro 2012 Polska - Grecja, w najwyższym momencie oglądalności, przyciągnął uwagę 15,5mln widzów na trzech antenach TVP1, TVP Sport i TVP HD.

poniedziałek, 4 czerwca 2012

Lewy czerwcowy


          …czyli o zakresie sterowalności TW Bolka, a ściślej - przysłowiowych zdań kilka odnośnie ,,tajemniczej” osoby Mieczysława Wachowskiego (szefa gabinetu Lecha Wałęsy), pochodzących z książki Jacka Kurskiego i Piotra Semki pt. ,,Lewy czerwcowy”.

Mieczysław Wachowski

,,Tak, to agent, ale cóż - trzeba go awansować.”
(Lech Wałęsa o Mieczysławie Wachowskim)

Fragmenty rozmowy z Jarosławem Kaczyńskim:

I co?
Wałęsa sprawę bagatelizował „ty się Mieciem nie przejmuj", „co ty o tym gównie ciągle?" (autentyczny cytat), a mimo to Wachowski pozostawał. Nie było sposobu i koniec. (…)

Wachowski skończył kurs SB?
Tak. Ukończył oficerski kurs Akademii Spraw Wewnętrznych w Świdrze pod Otwockiem. Kurs trwał od 21 stycznia do 2 sierpnia 1975 roku. Kierownikiem kursu był płk Tomasik, jego zastępcą ppłk Żochowski. Promocja oficerska z rąk ministra spraw wewnętrznych Kowalczyka. W składzie kursu była kompania MO i SB.
(…) Wałęsa przyznał mi rację, że jest to agent.

Że jest, czy że był?
Że jest.

Kiedy to nastąpiło?
W pierwszym dniu puczu w Moskwie 19 sierpnia 1991. Przychodzę do Wałęsy i mówię, że Wachowski to agent. Na to Wałęsa:
tak, to agent, ale cóż - trzeba go awansować.

Agent, ale czyj?
Wałęsa tego nie powiedział, ale jeżeli w dniu, w którym wraca zagrożenie starym sowieckim układem, pada stwierdzenie, iż trzeba go awansować - to można wnioskować, iż taki awans ma być sygnałem utrzymania dobrych stosunków ze Wschodem. Że taka obecność jest dla nich swoistą gwarancją i trudno, trzeba się na to zgodzić. Zaznaczam, że jest to tylko rekonstrukcja, bo w tej sprawie mamy zbyt mało danych. (…)

Tolerowanie Wachowskiego, tak?
Już od lat 1980-81! Trudno, by Wałęsa nie wiedział, z kim ma do czynienia. Nie musiał znać szczegółów, ale nie mógł mieć wątpliwości, jaką generalnie rolę pełnił Wachowski: oddelegowanego przy przewodniczącym „Solidarności" jako szofer agenta bezpieki. Dziś wiem, że ludzie z kręgu Gwiazdy ostrzegali wtedy Wałęsę, kim jest Wachowski, mimo to Wałęsa trzymał go nadal. Mało tego, zażyczył sobie Wachowskiego na początku internowania, gdy dano mu możliwość, by miał kogoś przy sobie.


Fragmenty rozmowy z Janem Parysem:

Jak Pan postrzegał Wachowskiego?
Powiedzmy, że wiedziałem od początku, iż Wachowski jest osobą mocno podejrzaną. Ma ogromny wpływ na decyzje Prezydenta i nikt nie wie w czyim działa interesie. Wachowski rządzi dziś Polską. To nienormalne, gdy osoba numer dwa w państwie nie ma oficjalnego życiorysu. Zupełnie horrendalne natomiast, gdy sekretarz stanu - a więc urzędnik średniego szczebla - próbuje ingerować w sprawy wojska, przekraczając swoje kompetencje. A Wachowski domagał się dostępu do danych wojskowych objętych ścisłą tajemnicą.

Czy przy spotkaniach Pana z Lechem Wałęsą obecny był Wachowski?
Tak. Obecność Wachowskiego była regułą. Nigdy nie mogłem rozmawiać sam na sam z Wałęsą.

Ani jednego spotkania w cztery oczy?
Ani jednego. W trakcie wszystkich rozmów z Wałęsą czułem się skrępowany obecnością Wachowskiego.

Nie mógł Pan temu zaradzić?
Zasygnalizowałem premierowi, iż nie mogę rozmawiać z Prezydentem w cztery oczy. Olszewski odrzekł, iż ma dokładnie taką samą sytuację.

Jak to się stało, że Wałęsa w grudniu zaakceptował Pana na szefa MON?
Otoczenie Prezydenta szukało kogoś wiarygodnego na Zachodzie. Kogoś, kto będzie symbolizował zmiany, ale tych zmian nie przeprowadzi. Oni zakładali, iż nie udźwignę ciężaru odpowiedzialności za strukturę tak obcą cywilowi. Myśleli, że raczej zostanę osaczony, wyzbędę się aspiracji, wykażę posłuszeństwo, a zmiany będą pozorne.

A czy Wałęsa widział w Panu przeciwnika?
Nie, ze strony Wałęsy nie było wrogości. Sądzę, że to jego otoczenie prowadziło kampanię dezinformacyjną. Rozmowy z Wałęsą wspominam miło.

Mimo obecności Wachowskiego?
Tak. Nawet gdy przychodził spięty, rozstawaliśmy się sympatycznie. Wałęsa mówił mi, bym dzwonił do niego, że zawsze mogę liczyć na szybki kontakt. By zepsuć relacje - trzeba było zablokować spotkania. I to właśnie zrobił Wachowski.

Coś tu nie gra. Z Wałęsą idylla, z Wachowskim i Milewskim ostra walka. Kto więc decydował w tej grze?
Oczekujecie Panowie jasnych odpowiedzi, a podział nie zawsze jest na czarne - białe. Długo sądziłem, że Lech Wałęsa ma jedynie osobliwe koncepcje polityczne, a nie że jest uwikłany w jakąś niepokojącą kombinację. Słyszałem oskarżenia wobec ludzi z jego otoczenia, nie miałem dowodów.

A nie miał Pan ochoty pójść do Belwederu i przemówić: Panie Prezydencie, niech Pan się z tego wyrwie, zbudujemy razem coś nowego?
Gdyby Wałęsa uczynił choć jeden gest, to miałby w Macierewiczu i we mnie ludzi, którzy wybroniliby go z każdej trudnej sytuacji, wyciągnęli z każdego uwikłania. Macierewicz był w Wałęsę wpatrzony i gotów był dla niego zrobić wszystko. Nie byłem związany osobiście z Wałęsą, ale z chwilą objęcia stanowiska chciałem pracować z nim absolutnie lojalnie. Dla dobra Polski wyciągnąłbym Wałęsę z każdej trudnej sytuacji, powtarzam - gdybym zauważył najmniejszy sygnał z jego strony.


Kazimierz Świtoń:

Ja rozumiem, że sprawa ujawniania agentów służby bezpieczeństwa jest niewygodna, bo minister Parys ujawnił spisek przeciwko państwu w Kancelarii Prezydenta. Tak. W Kancelarii Prezydenta działa mafia na rzecz odbudowy struktur dawnego systemu od czasu, kiedy Kancelarią kieruje Wachowski Tego faktu ukrywać nie wolno.


,,Lewy czerwcowy" - książka Jacka Kurskiego i Piotra Semki z 1993 roku, będąca podstawą do stworzenia wersji filmowej pt. ,,Nocna zmiana”:

,,Nocna zmiana” – film dokumentalny z 1994 roku, poświęcony kulisom odwołania rządu Jana Olszewskiego w czerwcu 1992 roku, zrealizowany przez Jacka Kurskiego i Michała Balcerzaka:


Marta Czech