Marta Czech
niedziela, 8 czerwca 2014
poniedziałek, 5 maja 2014
niedziela, 20 kwietnia 2014
Ewolucjonizm, jako współczesna mitologia
Ewolucjonizm
nauczył ludzi myśleć, że jeśli oddalają się coraz bardziej od stadium małpy, to
coraz bardziej zbliżają się do stadium anioła. Można jednak przestać być małpą
i, zamiast stać się aniołem, całkiem zwyczajnie pójść do diabła. (Gilberth
Keith Chesterton)
Marta Czech
poniedziałek, 31 marca 2014
Dziewczynka z Wrocławia
Koniec
kwietnia 2014 roku. W jednym z wrocławskich szpitali na świat przychodzi
dziewczynka. Oczko w głowie rodziców i lekarzy, którzy wspaniałomyślnie
podejmują się opieki medycznej w związku ze stwierdzonym u dziecka zespołem
Downa. To oczywiste - każdy chce mieć zdrowe dzieci, ale wartość ludzkiego
życia nie zależy od liczby chromosomów. Kolejne miesiące i lata pokazują
również, że niezależnie od tej liczby można być zwyczajnie szczęśliwym człowiekiem.
Ba – szczęściem tym można nawet zarażać innych, nagradzając niejako trudy
wszystkich wspólnie spędzonych chwil. Być człowiekiem to przecież wielka sprawa!
Niestety, nie wszyscy ludzie
podzielają to zdanie… Dlatego powyższe to tylko optymistyczny scenariusz,
zakładający – wydawałoby się – oczywistą jednomyślność.
Piątek, 28
marca 2014. Samochody i autobusy przed Wojewódzkim Szpitalem Specjalistycznym
przy ul. H. Kamieńskiego we Wrocławiu przejeżdżają z wyraźnie mniejszą
prędkością, niż zazwyczaj. Co odważniejsi piesi również zwalniają kroku…
Co ich zatrzymuje? Obraz
zabitego w wyniku aborcji dziecka na banerze? Bezimienna klepsydra z napisem
,,Dziewczynka z Wrocławia”? Mała trumienka obwarowana palącymi się zniczami? A
może grupka niespełna dwudziestu osób odmawiających publicznie różaniec?
Tak bowiem rysowała się ostatnia
z akcji wrocławskich działaczy ,,Fundacji Pro – Prawo do Życia” (http://stopaborcji.pl/) – pikieta,
która miała na celu wspomnienie krótkiego (bo zaledwie trzytygodniowego) życia
Dziewczynki z Wrocławia. Dziewczynki, której imienia nawet nie znamy… Znamy za to sposób, w jaki przyszła na świat.
Fakt ów, nawet na łamach tzw.
brukowców, przedstawiony jest w taki oto sposób: ,,Cud we Wrocławiu! Dziecko
przeżyło aborcję!”. Każdy zdroworozsądkowy człowiek z miejsca zauważa
kuriozalność treści zawartych w podobnym nagłówku, będącą odzwierciedleniem
chorej sytuacji w naszym kraju.
Po pierwsze – skoro DZIECKO
przeżyło aborcję, znaczy, że to, co aborcją nazywamy, JEST ZABIJANIEM LUDZI, a
nie (jak zwykło się eufemizować) usuwaniem ciąży, płodu, bliżej nieokreślonego
zlepka komórek czy tkanek. Aborcja nie sprawia, że kobieta przestaje być w
ciąży – ona staje się matką martwego dziecka.
Po drugie – co za ironia losu cudem
nazywać przeżycie aborcji przez dziecko,
podczas, gdy ono samo, jego poczęcie jest pierwszym cudem – cudem, którego
postanowiono się brutalnie pozbyć.
Dlaczego? Jaki jest powód owej
brutalności?
Choroba. Zespół Downa.
Dziecko w wyniku sztucznie
wywołanego porodu w 23/24 tygodniu ciąży, ku zdumieniu medyków, rodzi się żywe.
Waży ok. 700g. Neonatolodzy podejmują reanimację, maleństwo zostaje
zaintubowane. Gdyby urodziło się, ważąc 200g mniej, lekarze pozostawiliby je
gdzieś w szpitalnym kącie, by …umarło. Niestety, z racji skrajnego
wcześniactwa, dziewczynka umiera po trzech tygodniach od swoich, tak bardzo
przesyconych dramaturgią, narodzin. …a mogło być przecież zupełnie inaczej…
Tak właśnie
wygląda ,,kompromis aborcyjny” w praktyce. Dochodzimy do kolejnego kuriozum: w
tym samym szpitalu, na tym samym oddziale, jedni lekarze skazują dziecko na
śmierć tylko dlatego, że jest podejrzane o chorobę, podczas gdy inni lekarze
próbują je ratować, gdy uśmiercanie dziecka okaże się nieskuteczne.
Apelujemy zatem zwłaszcza do
lekarzy i polityków - powstrzymajcie zabijanie niepełnosprawnych!
Chorzy ludzie, chore dzieci,
dzieci z zespołem Downa – mają prawo żyć! Takie samo prawo, jakie ma każdy z
nas.
Marta Czech
sobota, 8 marca 2014
VII Forum Monarchistów Polskich
VII Forum Monarchistów
Polskich odbędzie się w dniach 14-16
marca 2014 w Myśliwskim Pałacu Książąt Radziwiłłów w Antoninie k. Ostrowa
Wielkopolskiego (http://www.palacantonin.pl/).
Gośćmi forum będą: prof. Zofia
Zielińska z Uniwersytetu Warszawskiego, autorka wielu książek m.in. ,,O sukcesyi tronu w Polszcze 1787–1790"; prof. Jacek Bartyzel z Uniwersytetu Mikołaja
Kopernika, największy współczesny polski teoretyk myśli konserwatywnej i
monarchicznej; red. Paweł Zyzak – młody publicysta i komentator
bieżących wydarzeń politycznych. Redaktor Marek S. Szmidt wygłosi
referat pt. „Panowanie a rządzenie”. Forum zakończy panel dyskusyjny na temat
współczesnego polskiego monarchizmu, który poprowadzi red. Jan Bogatko,
komentator zagraniczny Radia Wnet. Dyskusja będzie transmitowana na żywo w Poranku
Radia Wnet w niedzielę.
Referaty zostaną
wygłoszone tradycyjnie po kolacji (piątek, sobota) ok. godz. 18:00, oraz w
sobotę ok. godz. 10:00, po śniadaniu.
Pałac jest piękny,
położony w okazałym parku, nad małym jeziorkiem… - wspaniała okazja do odbycia,
miejmy nadzieję już wiosennych, spacerów.
niedziela, 19 stycznia 2014
Co znaczy być odpowiedzialnym w genetyce?
Osoba profesora Cebrata to gwarant niepowtarzalnego
spotkania, niesamowitej rzetelności potwierdzonej wieloletnim doświadczeniem,
nietuzinkowego podejścia do wiedzy i nauki... Porywa młodszych i starszych. Zapraszamy!
Marta Czech
wtorek, 24 grudnia 2013
czwartek, 12 grudnia 2013
Wokół najnowszego dzieła prof. Bartyzela
![]() |
| http://multibook.pl/pl/p/Jacek-Bartyzel-Krzyz-posrodku-Ksiezyca/2293 |
,,Krzyż pośrodku Księżyca" sprzedawany będzie w cenie promocyjnej 50 zł.
Uczestnicy spotkania będą mogli otrzymać autograf autora.
Marta Czech
poniedziałek, 2 grudnia 2013
poniedziałek, 25 listopada 2013
niedziela, 20 października 2013
Inkwizycja, gotyk, societas perfecta...
...czyli o mitach ,,ciemnego średniowiecza":
Tym, którzy wciąż wierzą we wszystkie kłamstwa, które w ciągu wieków napisano na temat inkwizycji, polecam przemyślenie pewnego cytatu, którym francuski filozof i myśliciel, Alexis de Tocqueville, zakończył swe dzieło o Kościele i Inkwizycji. Napisał on:
,,(...) rozpocząłem badania pełen uprzedzeń
przeciwko papieżom - skończyłem je pełen szacunku i podziwu dla Kościoła!
(...)".
Marta Czech
piątek, 12 lipca 2013
Ksiądz-partyzant
W kontekście rzezi banderowców na Polakach…
Chcę napisać o wspaniałym księdzu katolickim we
Lwowie, o którym wspominał mój ś.p. dziadek pochodzący z tamtych stron. Imienia
księdza, niestety, nie pamiętam, a nazwisko było albo Śliwowski, albo Śliwiński
(chyba). Mój dziadek, który był w wojsku kucharzem, gotował nawet dla tego
księdza.
Otóż, był taki czas we Lwowie, że Polacy,
prześladowani na różne wymyślne sposoby przez banderowców, nie byli już w
stanie gdziekolwiek uciec ani nawet zmrużyć w nocy oka. Totalne osaczenie,
kolejne coraz to brutalniejsze zabójstwa, niewyobrażalny strach przed utratą
najbliższych, długie kolejki do księdza po radę, pocieszenie, dobre słowo…Aż pewnego dnia ks. Śliwowski/Śliwiński wpadł na pomysł (koncept w stylu sicut serpentes), by grupa mężczyzn - Polaków, przebrała się za żołnierzy niemieckich i poszła do lokalnego szefostwa banderowców. Tam Polacy (jako Niemcy) oznajmili członkom UPA, że Niemcy chcą się rozprawić z Polakami i potrzebują sojusznika w postaci ukraińskich nacjonalistów, w związku z czym proszą o listę banderowców, z którymi mogliby w tym celu współpracować. Bez problemu Polacy ową listę zbrodniarzy z imienia i nazwiska otrzymali. Rozpoczęła się partyzantka, na której czele stanął nie kto inny, jak właśnie ks. Śliwowski/Śliwiński.
W obronie własnej partyzantom ks. Śliwowskigo/Śliwińskiego udało się zabić prawie wszystkich zwyrodnialców z owej listy i na jakiś czas we Lwowie zagościł spokój.
Ks. Śliwowski/Śliwiński po wojnie został przeniesiony do Legnicy, gdzie jeszcze długie lata był wikarym w parafii Świętej Trójcy.
Bardzo żałuję, że dziadek już nie żyje i nie mogę zapytać go o więcej szczegółów… W internecie informacji na ten temat też nie znalazłam…
W każdym razie i dziś potrzebni są nam właśnie tacy księża-partyzanci na miarę owego lwowskiego kapłana…
Marta Czech
poniedziałek, 27 maja 2013
niedziela, 31 marca 2013
wtorek, 5 marca 2013
Główne zadania katolickich wychowawców
Pamiętajcie, że wychowanie jest sprawą serca i że sam Bóg jest jego panem, nie zdołamy nic uzyskać, jeśli on nas nie nauczy tej sztuki, względnie nie da do rąk klucza. Starajmy sięwszelkimi sposobami, także dzięki tej pokornej zależności od Przełożonego, opanować tę twierdzę niedostępną dla wszelkiego gwałtu i szorstkości.
Starajmy się dać młodzieży polubić, wdrażać im poczucie obowiązku oraz św. bojaźni Bożej a zobaczymy, jak otwierać się będą przed nami serca młodzieży i złączą się z nami w uwielbieniu Tego, który raczył się stać naszym wzorem, naszą drogą, naszym przykładem we wszystkim, zwłaszcza w wychowaniu młodzieży. (ks. Jan Bosko)
![]() |
|
|
Wszystkich studentów, obecnych i przyszłych rodziców, dziadków, wychowawców, nauczycieli, wykładowców, pedagogów... (i nie tylko!) zapraszam na rzeczowy i praktyczny wykład Pani Ewy Polak-Pałkiewicz o problemach młodego pokolenia oraz głównych zadaniach katolickich wychowawców. Zapewniam, że warto!
Marta Czech
niedziela, 17 lutego 2013
VI Forum Monarchistów Polskich
Referaty Pana Marka Stefana Szmidta, jednego z prelegentów na Forum Monarchistów
Polskich 2013:
- Legitymizm i Legalizm etyczny. Teza główna: Współczesne formy
rządów nie mają nic wspólnego ani z Legitymizmem, ani z Legalizmem etycznym…
- Hierarchiczność.
Dostępna jest również w formie elektronicznej książka Pana Marka Szmidta
pt. Idea Polski w
Myśli Konserwatywnej:
Marta Czech
wtorek, 25 grudnia 2012
sobota, 8 grudnia 2012
Spotkania Królewskiej Akademii Dam
Polecam wysłuchanie nagrania z wykładu: https://www.dropbox.com/s/oi06ytsf84tydp5/X_%C5%9Aniadoch-Akademia%20Dam-De%20fundamentis%2011-12-2012%20(Komputer's%20conflicted%20copy%202012-12-16).mp3.
![]() |
|
Najnowsza książka Pani Ewy - ,,Patrząc na kobiety”:
|
Marta Czech
niedziela, 18 listopada 2012
wtorek, 6 listopada 2012
wtorek, 11 września 2012
Kiedy chorągiew idzie…
,,Zwyczaj jest czapkę zdejmować (...) kiedy chorągiew idzie. Częścią, iż w niej szanujemy osobę i władzę królewską, której ta chorągiew jest, częścią, że szanujemy odważnych tych mężów, którzy pod tą chorągwią służąc, bronią Ojczyzny, bronią dostojeństwa królewskiego. Częścią też, abyśmy ich ubłagali, żeby przeszli nie szkodząc nas, bo jak czapki nie zdejmiesz, to zaraz despekt, to daj wołu, daj konia, daj stację i podwodę, boś nie uszanował chorągwi." (ks. Szymon Starowolski, kanonik krakowski - fragment kazania)
Marta Czech
niedziela, 10 czerwca 2012
Nasi nie wstydzą się Jezusa, my nie wstydzimy się naszych!
Teoretycznie żyjemy w katolickim kraju i publiczne wyrażanie katolickiej wiary w Polsce nie powinno dziwić. A jednak… Okazuje się, że w pewnym sensie dziwi nawet samych katolików. …ale wielce radosne i uśmierzające to zdumienie. W dobie bowiem napędzanej przez media politycznej poprawności, coraz bezczelniej okraszanej dewiacjami rodem z Sodomy i Gomory, zobaczyć polskiego piłkarza czyniącego na klęczkach znak krzyża w trakcie meczu – to istny kataplazm na ból otaczającego nas świata. Do tego świadomość, iż scenę tę ogląda 15,5mln[1] widzów! Niebywałe.
Ale zacznijmy od początku… Mecz otwarcia Euro 2012: Polska – Grecja. Piątek, 8
czerwca 2012, godz. 18:00.
17. minuta meczu. Obraniak zagrywa na bok do
Błaszczykowskiego, a ten przepięknie dośrodkowuje do Lewandowskiego, który po
koźle strzela głową do siatki. Goool!!! Prowadzimy 1:0!!! (http://www.youtube.com/watch?v=0UHPAgwS7q4&feature=relmfu)
![]() |
| Robert Lewandowski |
Wielu od tej chwili jednym okiem zerka na mecz, drugim próbując
wyczytać w internecie jakieś strzępy informacji nt. pierwszego strzelca Euro
2012. (Nie wszyscy niestety znakomicie orientują się w ,,eksperymentalnym zestawieniu”
Franciszka Smudy.)
I oto, co czytamy – prócz standardowych informacji dot.
zawodnika, typu: 24-letni polski piłkarz grający na pozycji napastnika lub
ofensywnego pomocnika, reprezentant Polski, obecnie zawodnik Borussii Dortmund,
a wcześniej m.in. Legii II Warszawy i Lecha Poznań, natrafiamy na notkę:
,,Robert Lewandowski nie wstydzi się Jezusa”(http://euro.wp.pl/title,Lewandowski-nie-wstydze-sie-Jezusa,wid,14557048,wiadomosc.html?fb_action_ids=325068367573025&fb_action_types=news.reads&fb_source=ticker&ticaid=1e9b9).
Formalnością już tylko jest znalezienie filmiku z wypowiedzią polskiego
piłkarza: ,,Jestem katolikiem i nie wstydzę się Jezusa ani swojej wiary. Wiem,
że Pan Bóg cały czas nade mną czuwa. (…) we współczesnym świecie wszystko idzie
bardzo szybko, nieraz zapominamy o naszych wartościach i o tym, co tak naprawdę
jest dla nas najważniejsze. Dlatego też ta wiara pomaga mi na boisku, ale też i
poza nim, żeby być po prostu dobrym człowiekiem i popełniać jak najmniej
błędów.” (http://www.youtube.com/watch?v=VmCYF-808Eo&feature=plcp)
O nie – w tej chwili wypowiedź Roberta Lewandowskiego na pewno nie brzmi tak
samo, jak wcześniej! Mówmy sobie, co chcemy, ale nie sposób zaprzeczyć, iż ta
17. minuta meczu nadała owym słowom i siły, i wagi, i doniosłości – choćby
przez wzgląd na częstotliwość, z jaką nazwisko Roberta zaczęło odtąd figurować
w internetowych przeglądarkach.
Ale to nie wszystko. Przy okazji dowiadujemy się, iż, przed
Robertem Lewandowskim, do akcji ,,Nie wstydzę się Jezusa” dołączył Jakub
Błaszczykowski (http://www.youtube.com/watch?v=rtp6NPSkdic&feature=player_embedded).
![]() |
| Jakub Błaszczykowski |
Mamy tymczasem 43. minutę meczu i czerwoną kartkę dla
Greka (Papastathopoulos fauluje
wychodzącego na czystą pozycję Murawskiego).
Drugą połowę grają więc Grecy w osłabionym składzie. Nie
przeszkadza im to w 51. minucie zremisować (Dimitris Salpingidis strzela do pustej bramki, po tym jak z piłką minęli
się Wojciech Szczęsny i Marcin Wasilewski). Zaczyna być groźnie…
Prawdziwym koszmarem
okazuje się jednak 68. minuta. W sytuacji jeden na jednego Szczęsny
fauluje Salpingidisa. Rzut karny. Polski bramkarz wylatuje z boiska! Gol dla
Greków? Nieeee!!! Przemysław Tytoń, który wszedł co dopiero na boisko, obronił
strzał Karagounisa!!!
Zanim jednak cała akcja miała miejsce, wszyscy widzieli,
co widzieli, a jeśli w ferworze emocji przeoczyli, z ust samego Dariusza
Szpakowskiego usłyszeli: ,,Przykląkł, dotknął murawy, przeżegnał się Przemek
Tytoń!” (http://euro2012.tvp.pl/7637091/polska-grecja-czerwony-szczesny-tyton-broni-karnego).
![]() |
| Przemysław Tytoń (nr koszulki 22) przed brawurową obroną karnego |
I tak, podekscytowani wyczynem Przemka Tytonia, dotrwaliśmy
do końca meczu – 93. minuta - koniec meczu. Mamy remis!
Ale – tak naprawdę, biorąc pod uwagę całokształt gry – wcale nie mamy remisu. Nie chciałabym tu rozwodzić się nad kulturą osobistą
Greków w czasie meczu, która faktycznie pozostawia wiele do życzenia (kto
oglądał mecz albo choć jego fragmenty, ten widział), a jedynie zauważyć oraz
podkreślić przykładność polskich piłkarzy, przede wszystkim zaś – wiarę czołowych
zawodników naszej reprezentacji.
Dorzucę jeszcze wypowiedzi naszych bramkarzy w wywiadach
po meczu.
Przemysław Tytoń: ,,Cieszę się, że dzięki Bogu obroniłem
karnego.” (http://www.dzeuro.pl/index.php?option=com_k2&view=item&id=57%3Atyto%C5%84-ciesz%C4%99-si%C4%99-%C5%BCe-dzi%C4%99ki-bogu-obroni%C5%82em-karnego)
Wojciech Szczęsny: ,, Klęknąłem i modliłem się, żeby
Przemek wybronił tego karnego.” (http://www.sport.episkopat.pl/euro/wiadomosci_euro/?id=618)
![]() |
| Wojciech Szczęsny (nr koszulki 1) |
My też się modlimy, by nasi (jak wspaniale w takim
kontekście brzmi to słowo!) wyszli z mistrzostw jeśli nie zwycięsko, to na
pewno obronną ręką. Z drugiej strony, nie wiadomo, do czego potrzeba więcej
samozaparcia – do walki na boisku, czy poza nim, odpierając choćby tak skrajnie
prymitywne ataki, jak ten: http://blogi.newsweek.pl/Tekst/naluzie/628889,tyton-skompromitowal-narodowa-reprezentacje.html.
Każdy Polak jednak – katolik i patriota – na pewno owych
prostackich oszczerstw nie podziela.
Nasi nie wstydzą się Jezusa, my nie wstydzimy się naszych!
Polecam również - ,,Gwiazdy reprezentacji o wierze w Boga”:
http://duchowy.pl/2012/06/11/gwiazdy-reprezentacji-o-wierze-w-boga/
Marta Czech
[1] Rekord
Adama Małysza pobity. Jak podaje Telewizja Polska, mecz otwarcia Euro 2012
Polska - Grecja, w najwyższym momencie oglądalności, przyciągnął uwagę 15,5mln
widzów na trzech antenach TVP1, TVP Sport i TVP HD.
poniedziałek, 4 czerwca 2012
Lewy czerwcowy
…czyli o zakresie sterowalności TW Bolka, a ściślej - przysłowiowych
zdań kilka odnośnie ,,tajemniczej” osoby Mieczysława Wachowskiego (szefa
gabinetu Lecha Wałęsy), pochodzących z książki Jacka Kurskiego
i Piotra Semki
pt. ,,Lewy czerwcowy”.
![]() |
| Mieczysław Wachowski
,,Tak, to agent, ale cóż - trzeba go awansować.”
(Lech Wałęsa o Mieczysławie Wachowskim) |
Fragmenty rozmowy z Jarosławem Kaczyńskim:
I co?
Wałęsa sprawę
bagatelizował „ty się Mieciem nie przejmuj", „co ty o tym gównie
ciągle?" (autentyczny cytat), a mimo to Wachowski pozostawał. Nie było
sposobu i koniec. (…)
Wachowski skończył kurs SB?
Tak. Ukończył
oficerski kurs Akademii Spraw Wewnętrznych w Świdrze pod Otwockiem. Kurs trwał
od 21 stycznia do 2 sierpnia 1975 roku. Kierownikiem kursu był płk Tomasik,
jego zastępcą ppłk Żochowski. Promocja oficerska z rąk ministra spraw
wewnętrznych Kowalczyka. W składzie kursu była kompania MO i SB.
(…) Wałęsa przyznał mi rację, że jest to agent.
Że jest, czy że był?
Że jest.
Kiedy to nastąpiło?
W pierwszym dniu
puczu w Moskwie 19 sierpnia 1991. Przychodzę do Wałęsy i mówię, że Wachowski to
agent. Na to Wałęsa:
tak, to agent, ale cóż - trzeba go awansować.
tak, to agent, ale cóż - trzeba go awansować.
Agent, ale czyj?
Wałęsa tego nie
powiedział, ale jeżeli w dniu, w którym wraca zagrożenie starym sowieckim
układem, pada stwierdzenie, iż trzeba go awansować - to można wnioskować, iż
taki awans ma być sygnałem utrzymania dobrych stosunków ze Wschodem. Że taka
obecność jest dla nich swoistą gwarancją i trudno, trzeba się na to zgodzić.
Zaznaczam, że jest to tylko rekonstrukcja, bo w tej sprawie mamy zbyt mało
danych. (…)
Tolerowanie Wachowskiego, tak?
Już od lat
1980-81! Trudno, by Wałęsa nie wiedział, z kim ma do czynienia. Nie musiał znać
szczegółów, ale nie mógł mieć wątpliwości, jaką generalnie rolę pełnił Wachowski:
oddelegowanego przy przewodniczącym „Solidarności" jako szofer agenta
bezpieki. Dziś wiem, że ludzie z kręgu Gwiazdy ostrzegali wtedy Wałęsę, kim
jest Wachowski, mimo to Wałęsa trzymał go nadal. Mało tego, zażyczył sobie
Wachowskiego na początku internowania, gdy dano mu możliwość, by miał kogoś
przy sobie.
Fragmenty rozmowy z Janem Parysem:
Jak Pan postrzegał
Wachowskiego?
Powiedzmy, że wiedziałem od początku, iż Wachowski jest
osobą mocno podejrzaną. Ma ogromny wpływ na decyzje Prezydenta i nikt nie wie w
czyim działa interesie. Wachowski rządzi dziś Polską. To nienormalne, gdy osoba
numer dwa w państwie nie ma oficjalnego życiorysu. Zupełnie horrendalne
natomiast, gdy sekretarz stanu - a więc urzędnik średniego szczebla - próbuje
ingerować w sprawy wojska, przekraczając swoje kompetencje. A Wachowski domagał
się dostępu do danych wojskowych objętych ścisłą tajemnicą.
Czy przy
spotkaniach Pana z Lechem Wałęsą obecny był Wachowski?
Tak. Obecność Wachowskiego była regułą. Nigdy nie mogłem
rozmawiać sam na sam z Wałęsą.
Ani jednego
spotkania w cztery oczy?
Ani jednego. W trakcie wszystkich rozmów z Wałęsą czułem
się skrępowany obecnością Wachowskiego.
Nie mógł Pan temu
zaradzić?
Zasygnalizowałem premierowi, iż nie mogę rozmawiać z
Prezydentem w cztery oczy. Olszewski odrzekł, iż ma dokładnie taką samą
sytuację.
Jak to się stało,
że Wałęsa w grudniu zaakceptował Pana na szefa MON?
Otoczenie Prezydenta szukało kogoś wiarygodnego na
Zachodzie. Kogoś, kto będzie symbolizował zmiany, ale tych zmian nie przeprowadzi.
Oni zakładali, iż nie udźwignę ciężaru odpowiedzialności za strukturę tak obcą
cywilowi. Myśleli, że raczej zostanę osaczony, wyzbędę się aspiracji, wykażę
posłuszeństwo, a zmiany będą pozorne.
A czy Wałęsa
widział w Panu przeciwnika?
Nie, ze strony Wałęsy nie było wrogości. Sądzę, że to
jego otoczenie prowadziło kampanię dezinformacyjną. Rozmowy z Wałęsą wspominam
miło.
Mimo obecności
Wachowskiego?
Tak. Nawet gdy przychodził spięty, rozstawaliśmy się
sympatycznie. Wałęsa mówił mi, bym dzwonił do niego, że zawsze mogę liczyć na
szybki kontakt. By zepsuć relacje - trzeba było zablokować spotkania. I to
właśnie zrobił Wachowski.
Coś tu nie gra. Z
Wałęsą idylla, z Wachowskim i Milewskim ostra walka. Kto więc decydował w tej
grze?
Oczekujecie Panowie jasnych odpowiedzi, a podział nie
zawsze jest na czarne - białe. Długo sądziłem, że Lech Wałęsa ma jedynie
osobliwe koncepcje polityczne, a nie że jest uwikłany w jakąś niepokojącą
kombinację. Słyszałem oskarżenia wobec ludzi z jego otoczenia, nie miałem
dowodów.
A nie miał Pan
ochoty pójść do Belwederu i przemówić: Panie Prezydencie, niech Pan się z tego
wyrwie, zbudujemy razem coś nowego?
Gdyby Wałęsa uczynił choć jeden gest, to miałby w
Macierewiczu i we mnie ludzi, którzy wybroniliby go z każdej trudnej sytuacji,
wyciągnęli z każdego uwikłania. Macierewicz był w Wałęsę wpatrzony i gotów był
dla niego zrobić wszystko. Nie byłem związany osobiście z Wałęsą, ale z chwilą
objęcia stanowiska chciałem pracować z nim absolutnie lojalnie. Dla dobra
Polski wyciągnąłbym Wałęsę z każdej trudnej sytuacji, powtarzam - gdybym
zauważył najmniejszy sygnał z jego strony.
Kazimierz Świtoń:
Ja rozumiem, że
sprawa ujawniania agentów służby bezpieczeństwa jest niewygodna, bo minister
Parys ujawnił spisek przeciwko państwu w Kancelarii Prezydenta. Tak. W
Kancelarii Prezydenta działa mafia na rzecz odbudowy struktur dawnego systemu
od czasu, kiedy Kancelarią kieruje Wachowski Tego faktu ukrywać nie wolno.
,,Lewy czerwcowy" - książka Jacka Kurskiego
i Piotra Semki
z 1993
roku, będąca podstawą do stworzenia wersji filmowej pt. ,,Nocna zmiana”:
,,Nocna zmiana” – film
dokumentalny z 1994 roku, poświęcony kulisom odwołania rządu Jana Olszewskiego w czerwcu 1992 roku, zrealizowany
przez Jacka
Kurskiego i Michała Balcerzaka:
Marta Czech
Subskrybuj:
Posty (Atom)































+przed+obron%C4%85+karnego.jpg)
.jpg)


